Na przełomie starego i nowego roku w centrum Poznania doszło do serii kradzieży i włamań, za którymi – jak twierdzą śledczy – stoi 45-letni mężczyzna z powiatu międzychodzkiego. Policjanci ze Starego Miasta zatrzymali podejrzanego pod koniec stycznia.
45-latek zdaniem policjantów ma na koncie kilkanaście przestępstw. Okradał lokale gastronomiczne i usługowe, hotele, pralnie, a nawet szpital. Wybierał miejsca, w których mógł działać szybko i niezauważenie. Wchodził do otwartych pomieszczeń, przeszukiwał szafki pracowników i pacjentów oraz sale szpitalne.
Kradł przede wszystkim telefony, portfele z gotówką i dokumentami, karty płatnicze oraz drobną elektronikę. W szpitalu próbował nie wzbudzać podejrzeń. Zakładał biały kitel, który – według ustaleń policji – wcześniej ukradł i podszywał się pod członka personelu.
Jedno z poważniejszych włamań miało miejsce w pralni przy ulicy Gołębiej. Zniknął stamtąd sprzęt budowlany, elektronarzędzia i odkurzacz. Łączne straty oszacowano na kilkanaście tysięcy złotych. Mężczyzna jest też podejrzany o tzw. kradzież zuchwałą przy Półwiejskiej – miał zabrać zegarek śpiącemu mężczyźnie.
W trakcie jednej z kradzieży doszło również do szarpaniny z pielęgniarką, którą – według śledczych – znieważył i naruszył jej nietykalność. Przełom w sprawie przyniosła analiza nagrań z monitoringu. 27 stycznia funkcjonariusze zatrzymali podejrzanego. Część skradzionych przedmiotów udało się odzyskać.
Prokuratura przedstawiła mu 14 zarzutów, obejmujących kradzieże, włamania, groźby oraz naruszenie nietykalności cielesnej. Mężczyzna trafił do aresztu na najbliższe trzy miesiące. Mężczyzna działał w warunkach recydywy, a za zarzucane mu czyny grozi mu nawet 15 lat więzienia.









