Runda jesienna była dla Warty Poznań czasem zmian, szukania stabilizacji i powrotu do korzeni. Zieloni znów zagrali na „Ogródku”, przechodzili przez sportowe turbulencje i próbowali budować drużynę na nowo. Półmetek sezonu to dobry moment, by podsumować to, co za nimi i to, co jeszcze przed nimi.
Jesień pod znakiem zmian i cierpliwości
Minione miesiące nie należały do najłatwiejszych w historii Warty Poznań. Drużyna wchodziła w sezon z wyraźną świadomością, że będzie to runda przejściowa, z nowymi zawodnikami, zmieniającą się strukturą zespołu, koniecznością łapania punktów często w trudnych okolicznościach i nadzieją na szybki powrót do 1. ligi. Zieloni punktowali nierówno, ale kilkukrotnie pokazali, że potrafią być zespołem niewygodnym, zdyscyplinowanym i konsekwentnym.
Nie brakowało meczów, w których Warta długo broniła się nisko, czekając na swoją szansę, ale też takich, w których potrafiła narzucić rywalowi własny rytm. Kluczowe okazywały się spotkania z bezpośrednimi rywalami w ligowej tabeli. To w nich każdy punkt ważył szczególnie dużo.
Choć sezon Zieloni zaczęli nierówno, potrafili zdobywać punkty z najmocniejszymi zespołami w lidze. Zremisowali między innymi ze Świtem Szczecin, a trzy punkty zdobyli w starciach z Olimpią Grudziądz i NKP Podhale. Finalnie Warta zaliczyła fenomenalną serię 15 meczów bez porażki w rozgrywkach 2. ligi.
Łącznie jesienią Warta Poznań rozegrała 19 spotkań ligowych, z których zanotowała 11 zwycięstw, 5 remisów i 3 porażki. Taki bilans dał jej 38 punktów i wysoką, drugą pozycję w tabeli 2. ligi pod koniec rundy jesiennej. Klub zdobył łącznie 32 gole, tracąc 21, co odzwierciedla zarówno zdolność do ofensywnej gry, jak i stosunkowo solidną grę defensywną.
Kto ciągnął grę?
Statystyki indywidualne Warty pokazują, że ofensywa klubu opierała się na kilku równorzędnych wykonawcach. Kacper Szymanek, Marcel Stefaniak i Marcel Zylla skończyli rundę mając na koncie po 4 gole, będąc najskuteczniejszymi strzelcami zespołu jesienią.
Asystencką klasą wyróżniał się Filip Waluś, który zgromadził 6 ostatnich podań prowadzących do goli, przewyższając pozostałych kolegów. Stefaniak dołożył również 5 asyst, dzięki czemu był jednym z liderów drużyny pod względem kluczowych podań.
Warta wykazała się także względną solidnością w defensywie. W 6 spotkaniach drużyna zachowała czyste konto, co przy ofensywnej naturze rozgrywek II ligi jest wynikiem wartym odnotowania. To jednocześnie drugi najlepszy pod tym względem wynik w całej lidze, co oznacza, że Leo Przybylak jest na podium klasyfikacji czystych kont.
Powrót na „Ogródek” – symbol i impuls
Jednym z najważniejszych wydarzeń rundy był powrót Warty Poznań na stadion przy Drodze Dębińskiej. „Ogródek” znów stał się domem Zielonych, miejscem symbolicznym, mocno związanym z historią klubu i jego tożsamością. Choć obiekt wciąż wymaga dalszych inwestycji, już sam fakt gry „u siebie” był dla drużyny i kibiców wyraźnym impulsem.
Po sześciu latach przerwy Warta w roli gospodarza przywróciła tam piłkarskie emocje i od razu zainkasowała trzy punkty, pokonując Zagłębie Sosnowiec 1:0. To wydarzenie było nie tylko sportowym sukcesem, ale również symbolicznym powrotem klubu do jego korzeni, czego długo wyczekiwali kibice.
Równolegle Zieloni prowadzili działania związane z dalszym doposażeniem stadionu oraz angażowali kibiców we wsparcie infrastruktury. Na ten moment w akcji „Zielona Trybuna” klub uzbierał ponad 200 tysięcy złotych. Wciąż brakuje około 150 tysięcy złotych.
Co dalej?
Po zimowej przerwie Warta Poznań wróci do gry z jasnym celem: ustabilizować formę i regularnie punktować. Następne spotkanie Zieloni rozegrają 21 lutego. Na swoim stadionie zmierzą się ze Świtem Szczecin, który zajmuje aktualnie piąte miejsce w tabeli.



