Zwyrodnialec przeprasza za skatowanie strusia Zenka

W Sądzie Okręgowym w Poznaniu odbyła się kolejna rozprawa w sprawie skatowania strusia. W sali pojawili się kolejni świadkowie. Jeden z nich wspominał, że od oskarżonego, Łukasza Sz. jeszcze jako dziecko kupował narkotyki.

Poprzednia rozprawa odbyła się w styczniu. W jej trakcie sąd przesłuchiwał świadków. Tym razem do przesłuchania wezwano kolejnych czterech. Jeden z nich zeznał, że zna oskarżonego od dłuższego czasu, ponieważ kupował u niego narkotyki. Mężczyzna wspomniał, że był to tak zwany „kryształ”. Tak nieoficjalnie nazywa się różne substancje, które są rozprowadzane w formie skrystalizowanej. Jest to na przykład metamfetamina lub mefedron.

Oskarżony sam zadał świadkowi pytanie. Stwierdził, że pierwszy raz spotkali się, gdy ten miał już 18 lat, chciał się dowiedzieć czy ten o tym pamięta. Obrońca zaznaczył, że trzeba dopytać o ten fakt, ponieważ jeśli świadek, jak sam przyznał, zażywał narkotyki przez długi okres czasu, to może to utrudniać mu ocenę upływu czasu.

Jako świadek przesłuchany został również właściciel skatowanego strusia. Podtrzymał on swoje wcześniejsze zeznania. Wyliczył, że straty materialne, które poniósł, wyniosły 4700 złotych, są to koszty uszkodzonego ogrodzenia oraz wartość strusia. Przez kilkanaście lat opieki nad zwierzęciem wydał na jego utrzymanie około 40 tysięcy złotych. Sam zaznaczał, że najważniejsze jest dla niego jednak to, by sprawca otrzymał sprawiedliwy i surowy wyrok.

W trakcie zeznań właściciela strusia, oskarżony poprosił sąd o możliwość wypowiedzi. Z ust Łukasza Sz. padło: „Przepraszam”.

Sprawa strusia Zenka przyciąga uwagę opinii publicznej

Sprawa strusia Zenka budzi duże emocje, szczególnie wśród obrońców zwierząt. Dzisiaj pod siedzibą sądu przy Alei Marcinkowskiego pojawiła się grupa ludzi z transparentami. Domagali się surowego wyroku dla Łukasza Sz. Najwyższej kary domaga się również mecenas Katarzyna Topczewska, która reprezentuje oskarżycieli posiłkowych.

– Będziemy domagać się w zakresie tego czynu kary maksymalnej, która jest przypisana prawem, czyli kary 5 lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Ja nie znajduję żadnych okoliczności łagodzących dla oskarżonego. To było bestialstwo w czystej postaci. Powiedzmy sobie wprost i szczerze, on szedł z zamiarem zgwałcenia tego zwierzęcia- mówiła przed rozprawą mecenas Topczewska.

Wyrok w tej sprawie ma być ogłoszony 2 marca.

fot. M. Melanowicz / wpoznaniu.pl

Czytaj także: Sadysta z surowym wyrokiem. Przez cztery lata więził i gwałcił Leszczyniankę

Franciszek Bryska
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl