Po Pobiedziskach pod Poznaniem grasowały głodne psy w poszukiwaniu jedzenia i wody. Pozostawione na pastwę losu przez właściciela, stały się niebezpieczne.
Właściciel dwóch psów w Pobiedziskach zaniedbał swoje zwierzęta do takiego stanu, że te musiały samodzielnie walczyć o przetrwanie. Zwierzęta nie były pod żadną stałą opieką. Nie dostawały regularnie jedzenia ani nawet wody. W poszukiwaniu pożywania często uciekały z posesji. W trakcie jednego z takich „wypadów” zaatakowały małego psa. Pogryzły go tak dotkliwie, że ten wymagał opieki weterynaryjnej. Po jednym z takich zdarzeń sprawą zainteresowała się policja.
– Na miejscu policjanci potwierdzili skrajne zaniedbania. Zwierzęta nie miały zapewnionego odpowiedniego schronienia przed warunkami atmosferycznymi – podczas interwencji temperatura wynosiła -6°C. Psy nie miały dostępu do wody ani jedzenia, a miski były puste, brudne i zamarznięte. Jeden z czworonogów wykazywał wyraźne trudności z poruszaniem się, co dodatkowo wzbudziło niepokój funkcjonariuszy – informuje podkomisarz Łukasz Paterski z Wielkopolskiej Policji
By zapobiec dalszej krzywdzie zwierząt, policjanci skonsultowali się z Urzędem Miasta oraz Gminą Pobiedziska, z którymi zdecydowali, że zabiorą ze sobą psy. Trafiły one do schroniska, gdzie objęto je opieką weterynaryjną oraz dano im jedzenie i wodę.
W sprawie wszczęto postępowanie dotyczące znęcania się nad zwierzętami. Właścicielowi może grozić nawet do trzech lat pozbawienia wolności.
– Właściciel zwierzęcia ma obowiązek zapewnić mu właściwe warunki bytowe, opiekę oraz bezpieczeństwo. Każdy sygnał o zaniedbaniach warto zgłaszać – szybka reakcja może uratować życie i zdrowie zwierząt – szczególnie w okresie panujących mrozów – apeluje podkomisarz Łukasz Paterski












