7 kwietnia może być trudnym dniem dla pasażerów Ubera i Bolta. Coraz więcej kierowców tych platform zapowiada, że nie wyjedzie tego dnia na ulice. Wszystko z powodu rosnącej prowizji, która – ich zdaniem – zjada znaczną część zarobków.
Pomysłodawcą strajku jest Serhii Mykhailiuk, taksówkarz Uber i Bolt znany w sieci jako „piwko_nie_można”. Ukrainiec, który zdobył popularność na TikToku, postanowił zorganizować ogólnopolski protest, zachęcając do niego kierowców z całej Polski.
Według niego sytuacja stała się nie do wytrzymania – klienci płacą coraz więcej, ale kierowcy otrzymują coraz mniej. Serhii podkreśla, że firmy takie jak Uber i Bolt zabierają zbyt wysoką prowizję, pozostawiając kierowcom jedynie ułamek stawki za kurs.
– My musimy dyktować warunki, a nie być tymi, którzy się dostosowują. Bez nas oni nic nie zarabiają, bez kierowców nie ma racy w taxi – tłumaczy inicjator protestu.
Strajk ma mieć pokojowy charakter. Nie planuje się żadnych blokad dróg ani demonstracji. Kierowcy po prostu nie wyjadą do pracy, by – jak mówią – firmy odczuły ich nieobecność w portfelu.
Organizatorzy twierdzą, że do akcji przyłączyło się już około 400 kierowców, którzy koordynują działania za pośrednictwem grupy na Telegramie.