Szukali jej kilka miesięcy. Finał historii z Majorki okazał się zupełnie inny

To historia, która przez ostatnie tygodnie budziła ogromne emocje. 33-letnia Anna pochodząca z powiatu gnieźnieńskiego, która przebywała na Majorce, została uznana za zaginioną. W jej poszukiwania zaangażowali się bliscy, media, internauci, a nawet prywatni detektywi. Teraz wiadomo już, że kobieta jest cała i zdrowa.

Sprawa stała się głośna po tym, jak rodzina straciła kontakt z 33-latką. Kobieta od lat mieszkała w Niemczech, jednak kilka miesięcy temu postanowiła zmienić swoje życie i wyjechała na hiszpańską Majorkę. Bliscy podkreślali, że regularnie utrzymywała z nimi kontakt, dlatego jego nagłe urwanie wzbudziło niepokój.

Dodatkowe wątpliwości pojawiły się po wiadomości wysłanej przez nieznajomego mężczyznę. Twierdził on, że spotkał Annę, która miała zostać okradziona i poprosiła go o przekazanie informacji rodzinie. Wiadomość została jednak odczytana dopiero po czasie, a kontakt z mężczyzną szybko się urwał.

W kolejnych dniach sprawa nabrała rozgłosu. W mediach społecznościowych publikowano apele o pomoc, a informacje o poszukiwaniach dotarły zarówno do Polski, jak i Hiszpanii.

Przełom nastąpił niespodziewanie. Kobietę rozpoznała jedna z osób, która oglądała materiał dotyczący zaginięcia. Wkrótce potem Anna skontaktowała się z rodziną, informując, że nic jej nie jest.

Jak relacjonują bliscy, 33-latka miała paść ofiarą kradzieży dokumentów. Według rodziny przez cały czas zgłaszała się na miejscowy komisariat, licząc na ich odnalezienie. Nie wiedziała jednocześnie, że w Polsce prowadzone są szeroko zakrojone poszukiwania.

Rodzina nie ukrywa ulgi po szczęśliwym zakończeniu historii. Jednocześnie zwróciła uwagę na falę spekulacji i nieprzychylnych komentarzy, które pojawiały się w internecie podczas poszukiwań.

Bliscy mają także zastrzeżenia do działań hiszpańskich służb. Ich zdaniem zaskakujące jest to, że kobieta miała regularnie pojawiać się na komisariacie, mimo że była już poszukiwana. To właśnie ten wątek rodzina określa jako największą zagadkę całej sprawy.

Czytaj także: Koniec z czekaniem pod rogatkami? Mieszkańcy stworzyli własną aplikację

Erwin Nowak
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl