Spór o historyczne hasło. Organizatorzy charytatywnej akcji mają zapłacić 40 tys. zł

Chcieli wesprzeć potrzebujących i pomóc tym, którzy są głodni. Założyli organizację charytatywną i zbierali datki na pomoc dla „Zupy na Głównym”. Po sześciu latach działania usłyszeli, że używając hasła „Żądamy Chleba” naruszają czyjąś prywatną własność. Jak ustalił Głos Wielkopolski, córka grafika, który stworzył transparenty dla protestujących podczas Czerwca ’56, domaga się ochrony prawnej sloganu, a od organizatorów akcji żąda 40 tys. zł.

Jacek Polewski, Michał Walkowiak i Tomasz Lisiecki to założyciele zbiórki pod hasłem „Żądamy Chleba”. Od sześciu lat przy okazji obchodów kolejnych rocznic Poznańskiego Czerwca 1956 r., nawiązując do hasła protestu, pomagali akcji Zupa na Głównym w uzbieraniu pieniędzy na posiłki dla osób w kryzysie bezdomności. W tym roku zbiórka się nie odbędzie. Jak ustalił Głos Wielkopolski, Rita Nowak-Wilowska, córka Stanisława Nowaka, czyli twórcy transparentów, które nieśli protestujący, twierdzi, że posiada prawa do sloganu. Sprawa rozstrzygnie się w Sądzie Okręgowym w Poznaniu. Tegoroczną zbiórkę zawieszono.

O kulisy zapytaliśmy jednego z organizatorów akcji, Jacka Polewskiego, poznańskiego piekarza, znanego z charytatywnych działań, m.in. wypiekania chleba w Buczy.

– Akcja jest charytatywna, miała gromadzić pieniądze dla potrzebujących. W żaden sposób nie chcieliśmy się na niej wzbogacać – mówi Jacek Polewski. – Z córką Stanisława Nowaka, autora transparentów, byliśmy wcześniej w kontakcie. Informowaliśmy, że wykorzystujemy hasło. Często komunikowaliśmy też o tym w naszych social mediach.

„Poradzimy sobie”

Organizatorzy akcji odnieśli się do sprawy także na swoim facebookowym profilu:

– W tym roku nie będzie zbiórki Żądamy Chleba. Czas, który chcieliśmy jak od lat przeznaczyć na wsparcie Zupa na Głównym i zebranie pieniędzy na jedzenie dla osób, które ta organizacja wspiera od lat przeznaczamy na wyjaśnianie dlaczego mamy prawo korzystać z legendarnego hasła do działania dla potrzebujących, dzięki któremu przez 6 lat zebraliśmy pieniądze na 8 tys. posiłków. Nie jesteśmy przejęci sobą, poradzimy sobie. Jesteśmy zdziwieni. Jeśli cel akcji Żądamy Chleba był i jest dla Was ważny wpłaćcie datek dla Zupy na Głównym – czytamy we wpisie.

Jak wskazuje cytowana przez Głos Wielkopolski Wioletta Bogusz, przewodnicząca Zupy na Głównym, dzięki akcji „Żądamy Chleba” każdego roku do stowarzyszenia wpływało 100 tys. zł. Dzięki temu miało ono zapewnione środki na dwa, czasem trzy miesiące, a w konsekwencji mogło powstać około 7-8 tys. posiłków. Tym razem Zupa na Głównym przeprowadzi własną akcję pn. „Zbudujmy dłuższy stół”, by zebrać pieniądze, których nie otrzyma z corocznej zbiórki.

Jak dodaje Jacek Polewski, sprawa dotyczy tylko organizacji „Żądamy Chleba”. Inne instytucje wykorzystujące hasło nie muszą się tłumaczyć.

– Nie jesteśmy związani z Miastem ani z żadną partią polityczną, a trafiło na nas. Ta akcja przypomina nieco podobną sprawę wokół hasła Solidarność, ale tam dotyczyło to czcionki, koloru. Sąd uznał wówczas, że to wartość publiczna. Myślę, że gdyby autor napisu wiedział, co robimy i jak wykorzystaliśmy ten transparent, byłby dumny – kwituje.

Podobnie o haśle mówi cytowany przez Głos Wielkopolski adwokat Zbigniew Krüger, który pro bono pomaga organizacji:

– Samo hasło i jego znaczenie z punktu widzenia protestów czerwcowych są bardzo ważne. Ale jeżeli nawiązujemy do niego w tak słusznej sprawie, by pomagać potrzebującym i głodnym Poznaniakom, to nie ma mowy o naruszeniu prawa autorskiego – mówi.

Czytaj także: Namalowano ich w miejscach, gdzie zginęli

Marta Maj
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl