Śmierć agresywnego mężczyzny w szpitalu. Zaskakująca jest tożsamość osoby, która wezwała karetkę

Ratownicy medyczni zostali wezwani do mężczyzny w okolicy Alei Solidarności. Po przyjeździe okazało się, że jest on agresywny, więc medycy poprosili o pomoc policjantów. Po przewiezieniu do szpitala, mężczyzna zmarł. Gdy sprawdzono, kto wezwał karetkę, sprawa okazała się bardziej zagadkowa.

17 stycznia poznańscy policjanci zostali wezwani w okolice Alei Solidarności. Na miejscu zastali ratowników medycznych oraz agresywnego mężczyznę, który wymagał pomocy. Mundurowi obezwładnili go u zbiegu Alei Solidarności i ulicy Mieszka I. W asyście policji trafił on do karetki, jednak podczas podróży do szpitala wciąż był niespokojny i agresywny.

Pomimo pomocy lekarzy mężczyzna zmarł w szpitalu późnym wieczorem tego samego dnia. W całej sprawie zaskakujące jest to, że to właśnie ten agresywny pacjent osobiście wezwał pomoc. Przez telefon uskarżał się na silny ból w klatce piersiowej. Prokurator zlecił przeprowadzenie sekcji zwłok, która odbędzie się w przyszłym tygodniu.

Czytaj także: Sprawca potrącenia rowerzysty pod Pobiedziskami zatrzymany

Franciszek Bryska
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl