W szpitalnej księdze pozostał wpis o 13-letnim Romku Strzałkowskim. Nazwisk wielu rannych nie zapisano, żeby nie trafiła po nich bezpieka. Przed Szpitalem Miejskim im. Franciszka Raszei w Poznaniu można poznać historię ludzi, którzy w czerwcu 1956 roku ratowali życie i chronili swoich pacjentów przed represjami.
Przed placówką stanął powstańczy lazaret. Trwający do 17:00 piknik historyczny zamyka szpitalne obchody 70. rocznicy Poznańskiego Czerwca.







Fot. M. Melanowicz
To tutaj w w czerwcu 1956 roku trafiali ranni robotnicy. Tu przewieziono również ciało Romka Strzałkowskiego, najmłodszej ofiary protestu. Personel pomagał poszkodowanym, a nazwisk wielu z nich nie odnotowywał, by chronić ich przed Urzędem Bezpieczeństwa.
O tych wydarzeniach przypomina widowisko „Bóg i Dyrektor nad nami czuwał”, oparte na relacjach świadków. Młodzi poznaniacy wcielają się w lekarzy, pielęgniarki, sanitariuszy i rannych, przybliżając historię „cichych bohaterów Czerwca”.
Na mieszkańców czekają też wystawa „Kule wpadały do sali operacyjnej”, spacery historyczne oraz zajęcia z pierwszej pomocy. To okazja, by poznać mniej znaną stronę Czerwca ’56 – historię ludzi, których odwaga wyrażała się w ratowaniu innych.



