W jednej z parafii w Nowym Tomyślu doszło do skandalicznej sytuacji. Kobieta postanowiła włamać się do świątyni i ukraść z niej ewangeliarz. Co więcej, po wyjściu z kościoła spaliła księgę. Grozi jej pięć lat więzienia.
Sprawa wyszła na jaw dzięki monitoringowi zamontowanemu w kościele. Kamery zarejestrowały kobietę, która weszła do świątyni, zabrała ewangeliarz i opuściła budynek. Wkrótce potem okazało się, że księga liturgiczna została zniszczona, a dokładniej spalona poza terenem kościoła.
Pomogli mieszkańcy
W ustaleniu tożsamości kobiety pomogli mieszkańcy miasta, którzy przekazali policjantom informacje. Dzięki temu śledczy dotarli do 41-letniej obywatelki Ukrainy, która mieszka na terenie powiatu nowotomyskiego. Zatrzymana próbowała tłumaczyć swoje zachowanie osobistym stosunkiem do religii i księgi.
– Kobieta nie wskazywała na motywy o charakterze wyznaniowym, ale prywatne przekonania nie zwalniają z odpowiedzialności karnej. Zniszczony ewangeliarz miał wartość bliską dwóch tysięcy złotych – wskazuje podkom.Barbara Sobieszek z nowotomyskiej policji.
Policjanci zatrzymali kobietę w miejscu jej zamieszkania. Przyznała się do popełnienia przestępstwa. Według relacji funkcjonariuszy była spokojna, ale nie okazywała skruchy. 41-latka usłyszała zarzuty kradzieży oraz zniszczenia mienia. Za popełnione czyny grozi jej kara do pięciu lat pozbawienia wolności. O dalszym toku sprawy zdecyduje sąd.

Czytaj także: Znany Poznaniak w ujawnionej korespondencji Epsteina




