„Pilotowi trząsł się głos”, „Mieliśmy odlatywać, kiedy okazało się, że na wieży nikogo nie ma”. Relacje pasażerów z Dubaju

– Sytuacja była dość dramatyczna w momencie wylotu, bo dowiedzieliśmy się od kapitana, że nie ma nikogo na wieży i że lot się nie odbędzie – mówi Marcin Radke, który przyleciał we wtorek do Poznania opóźnionym o trzy dni samolotem z Dubaju.

Samolot Airbus A 330 miał wylądować w Poznaniu już w sobotę. Wiózł pasażerów z wakacji w Wietnamie. W Dubaju zaplanowane miał międzylądowanie na tankowanie. W związku z wybuchem konfliktu w Iranie nie zezwolono mu jednak na ponowny start. Lot odbył się dopiero w nocy z poniedziałku na wtorek

– Byłam wczoraj w szoku, gdy dowiedziałam się, że jednak mają wylecieć z Dubaju – mówiła we wtorek o godz. 9 matka oczekująca lotnisku na Ławicy na powrót syna z wakacji w Wietnamie.

Samolot według wstępnych informacji wylądować miał o godz. 6:40. Ostatecznie pojawił się w Poznaniu o godz. 9:30. Co było przyczyną tego opóźnienia? Staraliśmy się dopytać o to kapitana samolotu. Opuszczając Port Lotniczy Poznań-Ławica nie udzielał jednak żadnych informacji. Bardziej wylewny był jednak pracownik personelu pokładowego.

fot. M. Melanowicz/wPoznaniu.pl

– O tym, że mamy lecieć do Polski dowiedzieliśmy się w biurze naszej firmy – mówi Mikołaj Biały, pracownik personelu pokładowego w samolocie World2Fly. Nie wszystko przebiegło jednak gładko. Choć pasażerowie lotu do Poznania znaleźli się na lotnisku, na start musieli czekać. Było coraz bardziej niespokojnie.

– Dosłownie chwilę przed lotem mieliśmy ewakuować pasażerów – tłumaczy.

– O godzinie 4:30 nadal siedzieliśmy w samolocie. Okazało się, że nie ma obsługi naziemnej, kontrolerów. Nie mogliśmy wylecieć. Informował nas pilot, który był załamany, wręcz trząsł mu się głos. Mówił, że w życiu w swojej karierze nie przeżył czegoś takiego, że nie mamy jak wylecieć, bo nie ma nikogo. To był jedyny lot do Europy z tego lotniska. Wszystkie inne były odwołane – opowiada Pani Magda, jedna z pasażerek wtorkowego lotu z Dubaju do Poznania.

Informacje potwierdza także i steward.

– Nie mieliśmy jakiegokolwiek kontaktu z wieżą albo z personelem naziemnym. Ile to trwało? To nie było długo. Tak naprawdę czekaliśmy na wylot, nie wiem, 30 minut albo 20 minut. Czekaliśmy na informację i tylko tyle dostaliśmy. Tak naprawdę żadnej odpowiedzi – relacjonuje Mikołaj Biały.

W końcu na wieży ktoś się pojawił i zezwolił na start.

– Lot był bardzo długi, więc podejrzewam, że nie przeszkadzało nikomu, że samolot nie był dostosowany do lotu, nie miał jedzenia, nie był czysty, nie miało to w ogóle znaczenia – mówi z ulgą Pani Magda.

fot. M. Melanowicz/wPoznaniu.pl

Jak czuła się załoga i czy w związku z wojennymi okolicznościami wdrażała na pokładzie samolotu jakieś niecodzienne procedury?

– To akurat nie pytanie do mnie, bo ja jestem tylko załogą, bardziej do kapitana, któremu tutaj bym chciał też podziękować rzeczywiście. To, że wylądowaliśmy tutaj, przylecieliśmy bezpiecznie, to jest oczywiście jego zasługa – mówi Biały.

Spokojem i opanowaniem wykazali się także pasażerowie.

– Chciałam ogólnie podziękować załodze i właśnie kapitanowi oraz pasażerom również. Pasażerowie naprawdę byli bardzo, bardzo wyrozumiali i wszyscy współpracowali. Nie było żadnych problemów. Wiadomo, jest to sytuacja bardzo niecodzienna, bardzo ciężka i nikt z nas nie jest w stanie przygotować się na to, w jaki sposób się mamy zachować – podsumowała Zuzanna Szynkiel z personelu pokładowego samolotu.

Mimo to załoga zachowała się racjonalnie i profesjonalnie. Nie dali po sobie poznać, że się boją. Zaufali pilotom i wieży na lotnisku. Zapytani o to, czy nie obawiali się, że Iran zaatakuje ponownie Dubaj w momencie gdy zaczną startować odpowiedzieli:

– Zdaliśmy się na wieżę kontroli, która później się pojawiła. Tylko tyle nam to zostało i tak naprawdę, gdyby nie było bezpiecznie, to prawdopodobnie wieża sama by nas nie puściła – podsumowuje Mikołaj Biały.

fot. M. Melanowicz/wPoznaniu.pl

Czytaj także: Pierwsi pasażerowie z Dubaju są już w Poznaniu

Marek Jerzak
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl