Mężczyznę idącego poboczem jezdni zauważyli mijający go kierowcy. Zataczał się, wchodził pod koła samochodów, a w dodatku nie miał żadnych odblasków. Okazało się, że plan na tę podróż miał inny, ale po pijanemu… pomylił stacje PKP.
Do zdarzenia doszło w czwartek, 22 stycznia, na drodze krajowej nr 15 w rejonie Lubinia (gm. Trzemeszno). Sprawę potwierdza rzeczniczka gnieźnieńskiej policji, asp. sztab. Anna Osińska.
– Krótko przed północą policjanci otrzymali kilka zgłoszeń od kierowców, którzy alarmowali, że poboczem jezdni porusza się mężczyzna. Z ich relacji wynikało, że zataczał się, wchodził na jezdnię i stwarzał zagrożenie dla siebie i dla innych uczestników ruchu – mówi.
Na miejsce skierowano patrol policji. Funkcjonariusze zlokalizowali pieszego i ustalili, że jest to mieszkaniec Mogilna. Mężczyzna był wyraźnie pod wpływem alkoholu. Jego tłumaczenie było nieco zaskakujące – wracał pociągiem do domu, jednak pomylił stacje i wysiadł za wcześnie. Nie widząc innego rozwiązania, postanowił dalszą część drogi pokonać pieszo.
Policjanci nie pozwolili mu kontynuować tej podróży. Ze względu na panujący mróz oraz zagrożenie, jakie stwarzał na nieoświetlonym odcinku drogi – szedł bowiem bez odblasków i był niewidoczny dla kierowców – mężczyzna został odwieziony do domu. Nie uniknął jednak konsekwencji. Za poruszanie się po drodze poza terenem zabudowanym bez wymaganych elementów odblaskowych został ukarany mandatem.
Czytaj także: Nie tylko ludzie odczuwają skutki mrozów. Policjanci pomogli osłabionemu ptakowi







