Ruszył proces w sprawie brutalnego morderstwa byłej partnerki. Sprawca przyznał się do części zarzutów.
11 lipca 2025 roku doszło do tragedii. Jarosław S. namówił swoją byłą partnerkę do przyjścia do jego mieszkania. Powiedział jej, że zapłaci zaległe alimenty. W domu wziął nóż i zadźgał kobietę, uderzając w nią co najmniej kilkadziesiąt razy.
Śledztwo w tej sprawie zostało zakończone na początku tego roku. 19 czerwca odbyła się pierwsza rozprawa. Prokuratura oskarżyła mężczyznę o znęcanie się nad ofiarą i zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Według prokuratora sprawca dźgnął nożem ofiarę co najmniej 49 razy.
Jarosław S. podczas przesłuchania przyznał się do zabójstwa, ale nie do znęcania się i bicia partnerki. Twierdził, że to kobieta znęcała się nad nim i dzieckiem, dodatkowo utrudniając mu dostęp do kontaktu z synem. Sprawcy grozi dożywcie.



oskarżony Jarosław S./ fot. wpoznaniu.pl
Historia morderstwa
Jarosław S. i jego ofiara poznali się w 2022 roku. Z ich związku urodził się syn. Od 2024 roku do maja 2025 roku mieszkali razem w mieszkaniu przy ul. Nad Potokiem. Mężczyzna niestety regularnie znęcał się nad swoją partnerką.
– Dochodziło wówczas do aktów przemocy wobec kobiety. Jarosław S. znęcał się nad nią psychicznie i fizycznie. Podczas jednego z tych zdarzeń został on zatrzymany – tłumaczył rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, Łukasz Wawrzyniak.
Agresywny 38-latek w maju 2025 roku został objęty policyjnym nadzorem. Dostał zakaz kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonej, za wyjątkiem spotkań w większej grupie ludzi. Dodatkowo musiał opuścić wspólne mieszkanie.
Pomimo zakazu zbliżania się, mężczyzna i tak spotkał się z kobietą. Przyszedł do niej do przychodni, gdy ta była z dzieckiem u lekarza. Pod przykrywką zapłaty za alimenty, zaciągnął ją do mieszkania.
– Podczas spotkania w przychodni, oboje uzgodnili, że po badaniu syna, udadzą się do mieszkania przy ul. Nad Potokiem. Tam też doszło do szczególnie okrutnego zabójstwa kobiety. Oskarżony zadał jej kilkadziesiąt ciosów nożem, doprowadzając do rozległego krwotoku wewnętrznego skutkującego jej śmiercią – informował prokurator Łukasz Wawrzyniak.












