Już za kilka dni w Teatrze Muzycznym w Poznaniu premierę będzie miał wyjątkowy spektakl. Z okazji 70. rocznicy wydarzeń czerwcowych 1956 roku na deskach teatru zaprezentowana zostanie historia dwóch braci, których los postawił po dwóch stronach politycznej barykady. Wszystkiemu towarzyszyć będzie muzyka Maanamu. Między innymi o tym, skąd pomysł na sztukę i dlaczego wybór akurat tego zespołu, rozmawiam z dyrektorem Teatru Muzycznego w Poznaniu Przemysławem Kieliszewskim.
Aleksandra Wróblewska: Już niedługo premiera nowego spektaklu w Teatrze Muzycznym. Skąd pomysł na Rewoltę?
Przemysław Kieliszewski: Pomysł zrodził się 10 lat temu, przy okazji rocznicy Poznańskiego Czerwca ʼ56. Chciałem, żeby powstał spektakl właśnie o tych wydarzeniach. Wtedy jednak nie było na to przestrzeni. Przez ten czas projekt dojrzał i w mojej głowie narodził się pomysł, żeby związać go, w sposób abstrakcyjny, z uniwersalnym losami poznańskich rodzin. Dwaj bracia przyjeżdżają po wojnie do Poznania – jeden z obozu koncentracyjnego, drugi jenieckiego. Jeden był harcerzem przed wojną, drugi nauczycielem. Oni się spotykają, a potem ich drogi się rozchodzą, również światopoglądowo. Prawie wszystko, co się dzieje w spektaklu to fikcja literacka, ale Franek i Mietek – główni bohaterowie – mają swoje odnośniki w historycznych postaciach. Jeden zostaje nieformalnym kierownikiem w Zakładach Cegielskiego. Jako przedwojenny nauczyciel ma w załodze swoich wychowanków, więc jest liderem. Drugi jest bliżej aparatu władzy. Ponieważ są braćmi, próbują rozmawiać, ale ta historia musi się skończyć po dwóch stronach barykady. Rewolty.
A.W.: Rewolta – tytuł dość nieoczywisty.
P.K.: No właśnie, bo nie wiadomo czy Poznański Czerwiec nazywać powstaniem, czy czymś innym. Dlatego uznaliśmy, że słowo rewolta jest bardzo nośne, jest dobre na tytuł spektaklu i pasuje do pazura, którą ma muzyka, która w tym spektaklu będzie.
A.W.: Tym razem sięgnęliście po piosenki zespołu Maanam. Dlaczego ten zespół i te utwory?
P.K.: Szukaliśmy polskich piosenek, które są mocno związane z rzeczywistością PRL-u. Co prawda piosenki Maanamu nawiązują do kolejnego przełomu, który w naszym kraju się wydarzył, ale ta rzeczywistość PRL-u nie zmieniała się tak szybko. W utworach, które wykonywała Kora, odkryliśmy na nowo świetny komentarz rzeczywistości. On odnosił się do systemu komunistycznego. Cenię sobie, że do wielu spektakli pisze się nową muzykę, ale w tym przypadku chciałem, żeby piosenki były blisko tej epoki. Te Maanamu są świetne. Mają abstrakcyjny, poetycki wymiar. Komentują tę rzeczywistość, ale nie wprost. Zaczęliśmy ich słuchać i ułożyły nam się w spójną historię. Powstał spektakl, w którym kilkanaście piosenek Maanamu i Kory Jackowskiej się znalazło.
A.W.: Kilka lat temu Teatr Muzyczny w Poznaniu zrealizował spektakl Kombinat. Tam znalazła się muzyka zespołu Republika. Macie to w repertuarze do dziś. Czy sukces tego tytułu przyczynił się do tego, że uznaliście taką formę za atrakcyjną dla widza?
P.K.: Na pewno tak. Dla mnie odkryciem było to, że piosenki Grzegorza Ciechowskiego i Republiki dostały drugie życie. W teatrze zupełnie inaczej się ich słucha. Odkrywamy ich sens i rozumiemy je inaczej. I podobnie jest z piosenkami Maanamu. Jesteśmy polskim teatrem, dlatego nie chcemy grać tylko broadwayowskich spektakli. Myślę, że lepiej rozumiemy siebie, kiedy opowiadamy o sobie w ojczystym języku. Wtedy punkty odniesienia są te same. I wydaje mi się, że taki spektakl łatwiej trafia do widza. Właśnie tym była podyktowana ta decyzja.
A.W.: Dlaczego zdecydowaliście się podjąć w nowym spektaklu temat wydarzeń Poznańskiego Czerwca?
P.K.: My w Poznaniu wstydzimy się pielęgnowania martyrologicznych wspomnień. Skupiamy się na tym, co dzisiaj. I to ważne, żeby nie zagłębiać się w ranach. Z drugiej strony niezwykle ważna jest pamięć, bo to jest nasza tożsamość, na której budujemy przyszłość. Wtedy potrafimy lepiej siebie docenić. Chyba tylko w Poznaniu taki zryw mógł tak szybko się pojawić. To nie było powstanie, w sensie zorganizowanej struktury, tam był jakiś element przypadkowości i emocji, które się pojawiły. Dlatego my w spektaklu mówimy o rewolcie. I ja właśnie tak czytam ten zryw ʼ56 roku. Tam zginęło 58 osób. Właściwie wciąż bardzo mało na ten temat wiemy. A jak dzisiaj mówić do młodzieży? Oczywiście możemy opowiadać o tym w szkołach i na egzaminach sprawdzać wiedzę. Możemy też poprzez emocje i teatr zainspirować młodych ludzi do tego, żeby tę historię poznawać. I myślę, że ten spektakl jest tak zrobiony, że tworzymy na scenie uniwersalny świat, który – mam nadzieję – będzie inspirował do tego, żeby sięgnąć do prawdziwej historii i ją poznać.
A.W.: Jak idą przygotowania? Premiera coraz bliżej. Czy w tym nowym projekcie jest coś, co was zaskakuje?
P.K.: To jest działanie twórcze i chcemy, żeby każdy spektakl był inny od poprzedniego. Mamy po raz pierwszy scenografa, który do tej pory nigdy z nami nie współpracował. Na naszej małej scenie nie jest proste, żeby zainscenizować wszystko, co chce się opowiedzieć. A on stworzył ciekawy i drapieżny projekt scenografii. Mamy też nowe aranżacje piosenek Maanamu i autorski scenariusz, który wciąż się zmienia i dojrzewa. Obecnie trwają próby do spektaklu, wyprzedaliśmy prawie wszystkie bilety i planujemy grać Rewoltę przez trzy lata. Na pewno w roku 70. rocznicy wydarzeń czerwcowych będzie się go zupełnie inaczej oglądało. Jako teatr jesteśmy rówieśnikami Poznańskiego Czerwca. Oczywiście tego motywu nie mogło zabraknąć w scenariuszu. Jest moment, w którym bohaterowie idą i mówią: „Zobaczcie, tu powstała operetka”. W tamtych latach to był sygnał, że idzie nowe. Powstaje coś, co może się uda zamienić w przestrzeń wolności. Nasz teatr wyłonił się z Opery Poznańskiej. Oddolnie zorganizował się zespół, który chciał grać coś wesołego i to szare życie odmienić. Z jednej strony mamy robotników, którzy chcą odmienić swój los i są artyści, którzy przez śmiech chcą przełamać komunizm.
A.W.: Wspomniał pan, że w tym roku obchodzicie 70. urodziny teatru. Co planujecie z tej okazji?
P.K.: Przede wszystkim 26 maja wmurujemy kamień węgielny pod budowę nowej siedziby. Będzie to dokładnie trzy dni po rocznicy rozpoczęciu działalności naszego teatru. Będzie też mini koncert w Auli Nova Akademii Muzycznej. We wrześniu planujemy premierę, której tytuł wkrótce ogłosimy.




W Teatrze Muzycznym w Poznaniu trwają próby spektaklu „Rewolta”/Fot. M.Melanowicz






