Poznański ogród zoologiczny poszukuje zaginionego zwierzęcia. To jednooka samica manula o imieniu Bożenka. Jej brak zauważono podczas porannego obchodu. To kolejne niepokojące wydarzenie wokół zoo w ostatnim czasie.
Bożenka to manul, czyli gatunek drapieżnego kota zamieszkującego w warunkach naturalnych azjatyckie stepy. Zoo poinformowało, że zwierzę zniknęło z klatki. Podczas porannego obchodu jeden z pracowników zauważył, że drzwi do pomieszczenia, w którym przebywała samica, były otwarte. Ogród zoologiczny prosi o pomoc w odnalezieniu zwierzęcia i publikuje jego opis.
„Manul to niewielki, szary, dziki kot o gęstym futrze, płochliwy i unikający kontaktu z ludźmi. Nie jest zwierzęciem oswojonym ani udomowionym. W sytuacji stresu może się bronić. Znakiem charakterystycznym Bożenki jest brak lewego oka, które straciła w młodym wieku. Prosimy o czujność i uważne rozglądanie się w okolicy ogrodu zoologicznego i terenów przyległych” – czytamy w komunikacie.
Osoby, które mają informacje na temat zaginionego manula, mogą kontaktować się bezpośrednio z zoo pod numerem telefonu +48 663 110 436 lub ze Strażą Miejską pod numerem 986.
Jak przyznaje zoo, istnieje możliwość, że ktoś celowo otworzył drzwi wybiegu, przez co Bożenka mogła uciec. Jeśli przypuszczenia pracowników się potwierdzą, będzie to kolejne niepokojące zdarzenie, do jakiego dochodzi na terenie ogrodu w ostatnim czasie.
Czy ktoś sabotuje poznańskie Zoo?
Niedawno o przypadkach odkręcania śrub w kołach pojazdów informowała radna Ewa Jemielity. Sprawa została zgłoszona na policję i toczy się postępowanie. Sprawcy nie są znani, ale dyrekcja zoo rozesłała do pracowników mail z prośbą o ostrożność.
Zamieszanie wokół poznańskiego ogrodu zoologicznego nie cichnie od czasu nagłej śmierci słonicy Kingi w ubiegłym roku. Wśród mieszkańców trwa spór o sytuację w zoo. Część uważa, że w placówce dzieje się coś niepokojącego. Takiego zdania jest m.in. była dyrektor jednostki, Ewa Z., która najpierw została zwolniona, a następnie usłyszała zarzuty dotyczące nadużyć podczas pełnienia obowiązków. Kontrolę prowadzi również radna Ewa Jemielity, która w ostatnich miesiącach wielokrotnie wskazywała na – jej zdaniem – niekompetencję obecnej dyrekcji.
Z drugiej strony są pracownicy zoo, popierani przez część poznaniaków. Po śmierci Kingi opublikowali list, w którym podkreślali, że po zmianie dyrekcji ogród zoologiczny wraca na właściwe tory. Zachęcali mieszkańców do odwiedzania zwierząt i rozmów z opiekunami. W rozmowie z wpoznaniu.pl pracownicy przyznawali, że choć w zespole są osoby wspierające poprzednią dyrekcję, większość jest zadowolona ze zmian.
Czytaj także: Sprawa graffiti Kawu na policji. Zoo proponuje jednak rozwiązanie





