Poznańska naukowczyni i popularyzatorka historii, znana w sieci jako „Babka od histy”, poinformowała w mediach społecznościowych, że padła ofiarą internetowej przemocy z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Jak napisała, ktoś przerobił jej zdjęcie przy pomocy specjalnej aplikacji i opublikował w internecie jego nagą wersję.
Chodzi o dr Agnieszkę Jankowiak-Maik, wiceprezeskę Fundacji Muzeum Historii Kobiet, która w sieci prowadzi popularne profile edukacyjne poświęcone historii i polecaniu książek.
W pierwszym wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych naukowczyni przyznała, że długo zastanawiała się, czy w ogóle opisać całą sytuację publicznie.
– Moje zdjęcie zostało przerobione (rozebrane) za pomocą AI przez jakiegoś obleśnego typa, a następnie umieszczone w internecie – napisała.
Jak podkreśliła, mimo że przedstawione ciało nie jest jej prawdziwym wizerunkiem, cała sytuacja była dla niej bardzo trudna.
– Czuję się paskudnie, czuję się skrzywdzona i nawet mówienie sobie, że przecież to nie było moje ciało, niewiele pomaga – przyznała.
Zwróciła też uwagę na aplikacje wykorzystujące sztuczną inteligencję do przerabiania zdjęć. Jak napisała, są one często używane do tworzenia nagich wersji fotografii kobiet, a czasem nawet dzieci.
– Było o tym przez chwilę głośno, ale temat już nie jest nowy, więc minął. Dlaczego to jest legalne? Dlaczego aplikacja wykonuje takie polecenia? – pytała.
Zapowiada zgłoszenie sprawy
W kolejnym wpisie poinformowała, że zamierza zgłosić sprawę odpowiednim służbom.
– Postanowiłam, że moim obowiązkiem jest zgłoszenie tego odpowiednim służbom – już nawet nie dla siebie. Dowiem się, jak dokładnie wygląda ta ścieżka i dam znać, jak to zrobić – napisała.
Jak podkreśliła, po ujawnieniu sprawy otrzymała wiele słów wsparcia, ale pojawiły się również negatywne komentarze.
– Dowiedziałam się, że jestem „grubaską”, że kłamię i że to bait. Poczytałam też dywagacje na temat tego, dlaczego ktoś mi to zrobił – napisała.
Naukowczyni zwróciła uwagę, że takie reakcje są częstym doświadczeniem osób, które mówią o przemocy w internecie.
„Kwestionowanie przemocy to też problem”
W kolejnym wpisie odniosła się do komentarzy sugerujących, że atak mógł być związany z jej poglądami.
– Według jednego z komentujących, jeśli masz poglądy polityczne, to ktoś z internetu może rozebrać twoje zdjęcie i je opublikować – napisała.
Podkreśliła, że niezależnie od poglądów czy sympatii politycznych nikt nie powinien być ofiarą takiej przemocy.
– Kwestionowanie przemocy jest tym, czego często doświadczają ofiary. Szukanie jej powodów również. Ja się na to nie zamierzam zgadzać – zaznaczyła.
Ostrzeżenie dla rodziców
W swoim pierwszym wpisie naukowczyni zwróciła też uwagę na problem publikowania zdjęć dzieci w internecie. Jak napisała, podobne narzędzia mogą być wykorzystywane również wobec wizerunków najmłodszych.
– Jeśli nadal zastanawiacie się nad wrzucaniem do internetu zdjęć waszych dzieci, to jeśli to nie jest ostateczny argument, to ja już nie wiem, co nim jest – napisała.
Sprawa zwraca uwagę na rosnący problem wykorzystywania sztucznej inteligencji do tworzenia tzw. deepfake’ów – realistycznych, ale fałszywych obrazów i nagrań przedstawiających prawdziwe osoby w sytuacjach, które nigdy nie miały miejsca.






