Złotów i Turek. To w tych miejscowościach oddziały położnicze od lutego zmienią się w ginekologiczne. To kolejne dwie porodówki, które zamykają się na terenie województwa wielkopolskiego.
Głównymi przyczynami przekształcenia porodówek w oddziały ginekologiczne są względy bezpieczeństwa oraz demografia. Statystyki wskazują jasno, że dzieci z roku na rok rodzi się coraz mniej, a co za tym idzie, oddziały położnicze nie są tak oblegane jak wcześniej. Jeszcze w 2017 roku w Wielkopolsce na świat przyszło blisko 40 tys. dzieci. W 2025 było ich już zaledwie 23 tys. – to niemal o połowę mniej.
– Trzeba wspomnieć też o kwestiach bezpieczeństwa. Jeśli w jednej placówce odbywa się mniej niż 400 porodów rocznie, uznajemy, że personel nie jest wówczas tak doświadczony, jak w przypadku dużych oddziałów położniczych. Może zdarzyć się, że lekarz dyżurujący przez kilka tygodni nie trafi na żaden poród, a kiedy już się zdarzy, dla personelu jego odebranie będzie czymś niecodziennym. A co, jeśli poród przebiegnie z komplikacjami? Do tego potrzeba wykwalifikowanych praktyków, dlatego szpitale nie mogą pozwolić sobie na działanie w takich okolicznościach – wskazuje Marta Żbikowska-Cieśla, rzeczniczka prasowa Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ.
Dodatkowo mała liczba porodów niesie za sobą konsekwencje ekonomiczne – szpitale nie świadczą usług położniczych, więc nie rozliczają się za nie.
Pacjentki z Turku mogą kierować się do szpitali w Kole i Koninie. Z kolei rodzące ze Złotowa najbliżej mają do Piły.
Czytaj także: Odebrał Menorę Dialogu. Polityk nagrodzony za swoją działalność na rzecz dialogu



