Jerzy Stuhr prowadził samochód pod wpływem alkoholu i doprowadził do kolizji ze skuterem. Najpierw zakwalifikowano to zdarzenie jako kolizję, ale teraz, prokuratura chce powtórzyć badania i postawić aktorowi dużo poważniejszy zarzut.
KIEPSKA ROLA
Jerzy Stuhr prowadził samochód z 0,7 promila i doprowadził do kolizji. Najpierw śledczy uznali, że kierowcy skutera nic się nie stało i zakwalifikowali to zdarzenie jako właśnie kolizję. Teraz jednak, jak ustaliło Radio ZET, prokuratura powtarza badania kierowcy skutera i rozważa postawienie aktorowi zarzuty spowodowania wypadku. By tak się stało badania muszą wykazać uraz, który trwał co najmniej siedem dni. Dlaczego najpierw uznano, że do takiego urazy nie doszło, a teraz badanie jest powtarzane? Tego śledczy nie tłumaczą.
KONSEKWENCJE
Jeśli prokuratura zbierze materiał potrzebny do postawienia zarzutów spowodowania wypadku, maksymalna kara, jaka może spotkać Stuhra to nawet 5 lat więzienia. Śledczy mają też nagranie z kamery z kasku motocyklisty i będą sprawdzać, czy aktor nie próbował zbiec z miejsca wypadku, na co początkowo wskazywały doniesienia medialne, czemu jednak zaprzeczył sam Jerzy Stuhr.
PRZEPROSINY
Po tym drogowym zdarzeniu aktor wydał oświadczenie.
Bardzo żałuję i przepraszam, że wczoraj podjąłem tę najgorszą w moim życiu decyzję o prowadzeniu samochodu. Deklaruję pełną współpracę z organami powołanymi do wyjaśnienia wczorajszego incydentu. Jednocześnie chciałem zapewnić, że wbrew doniesieniom medialnym, nie zbiegłem z miejsca zdarzenia, lecz zatrzymałem się na życzenie jego uczestnika i razem oczekiwaliśmy na przyjazd policji – napisał Jerzy Stuhr