Pod koniec kwietnia premier Donald Tusk przekazał, że Rosja może ponownie zaatakować jedno z państw NATO. Według zapowiedzi szefa rządu może to być kwestia nie lat a miesięcy. Publiczne ostrzeżenie przed konfliktem zbrojnym rodzą ponowne pytanie o stan przygotowań do ewentualnej wojny. Jak to wygląda Poznaniu jeśli chodzi o miejsca schronienia.
Czy gdyby nad Poznań nadleciała chmara rosyjskich dronów, to czy mamy się gdzie schować? Część Poznaniaków tak. Ilu jednak oficjalnie nie wiadomo, bo cały czas specjalny zespół robi inwentaryzację pomieszczeń.
– Kalkulacje są bardzo różne, w zależności od możliwości. W jednym miejscu może zmieścić się od setek po tysiące osób. Oczywiście musimy inwestować w takie miejsca gdzie może schronić się jak najwięcej ludzi, bo to wtedy robi pewną skalę. Rozmawiamy też z kurią o tym, na ile różne pomieszczenia czy budynki parafialne mogą być wykorzystane w tym celu. Pracuje zespół, który odwiedza po kolei parafie poznańskie i ocenia gdzie można takie miejsca zorganizować. – wyjaśnia Marcin Gołek zastępca prezydenta Poznania.
Władze miasta biorą pod uwagę przygotowywanie miejsc schronienia podczas projektowania kolejnych inwestycji.
Miasto ostatnio przygotowało poradnik bezpieczeństwa, który w pewnym stopniu pokrywa się z tym wydanym wcześniej przez rząd. Miejska wersja jest nieco bardziej szczegółowa w zakresie lokalnych realiów. Nowością jest między innymi wiadomość na temat punktów dystrybucji tabletek z jodem.

Spisy treści poradników bezpieczeństwa. Po lewej publikacja rządowa, po prawej miejska.













