Gradobicie bramek przy Bułgarskiej. Gol piętą przeważył o zwycięstwie

Siedem goli, zwroty akcji i decydujące trafienie w doliczonym czasie gry. Lech Poznań pokonał Raków Częstochowa 4:3 po niezwykle emocjonującym spotkaniu przy Bułgarskiej. O zwycięstwie przesądził efektowny gol piętą w samej końcówce meczu.

Lech od pierwszego gwizdka ruszył do ataku. Już w 2. minucie gospodarze przeprowadzili dobrą akcję lewym skrzydłem, zakończoną zejściem w pole karne, jednak obrońcy Rakowa zdołali zażegnać niebezpieczeństwo. Chwilę później sytuacja się odwróciła – w 3. minucie Robert Gumny sfaulował wychodzącego z kontrą Jeana Carlosa i zobaczył żółtą kartkę, co zmusiło go do ostrożniejszej gry.

W 5. minucie Lech popełnił kosztowny błąd. Michał Gurgul zagrał zbyt lekko do Bartosza Mrozka, do piłki dopadł Patryk Makuch, a bramkarz Kolejorza spóźnił się z interwencją i sfaulował napastnika Rakowa w polu karnym. Sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr i ukarał Mrozka żółtą kartką. Rzut karny pewnie wykorzystał Jonatan Braut Brunes, dając gościom prowadzenie 1:0.

Lech szybko ruszył do odrabiania strat. W 10. minucie Gustav Bengtsson oddał groźny strzał sprzed pola karnego, ale piłka trafiła w poprzeczkę. Raków po zdobyciu bramki wyraźnie zmienił podejście – cofnął się i czekał na okazje do kontrataków.

W 15. minucie doszło do kontrowersyjnej sytuacji. Po strzale Alego Gholizadeha piłka trafiła w rękę jednego z obrońców Rakowa. Gra początkowo toczyła się dalej, jednak po analizie VAR sędzia Tomasz Frankowski podyktował rzut karny. Mikael Ishak podszedł do piłki i w 19. minucie pewnym strzałem doprowadził do wyrównania – 1:1.

Wymiana ciosów przed przerwą

Lech nie zwalniał tempa. W 30. minucie po rzucie rożnym Luis Palma oddał strzał z niewygodnej pozycji, a chwilę później bliski gola był Ishak, jednak bramkarz Rakowa dobrze interweniował. Goście również odpowiadali – w 35. minucie Bartosz Mrozek obronił groźne uderzenie z dystansu autorstwa Repki.

W 37. minucie Raków ponownie objął prowadzenie. Po dośrodkowaniu z prawej strony najpierw świetnie interweniował Mrozek, broniąc strzał Brunesa, jednak przy dobitce Jeana Carlosa nie miał już szans. Goście prowadzili 2:1.

Jeszcze przed przerwą Lech zdołał odpowiedzieć. W 45. minucie Ali Gholizadeh popisał się świetnym rajdem, mijając kilku obrońców i zagrywając w pole karne do Luisa Palmy. Honduranin nie zmarnował okazji i doprowadził do wyrównania 2:2. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa, pełna emocji i ofensywnej gry z obu stron.

Szalony początek drugiej połowy

Po przerwie Lech ruszył z impetem. W 55. minucie gospodarze stworzyli kilka znakomitych okazji – najpierw Bengtsson wyszedł na czystą pozycję, ale jego strzał obronił bramkarz, chwilę później próbował Palma, a następnie Ishak. Ostatecznie piłka trafiła pod nogi Antonio Milicia, który pozostał w polu karnym po rzucie rożnym i dobił ją do siatki. Lech objął prowadzenie 3:2.

Raków natychmiast odpowiedział. W 57. minucie Ivi Lopez oddał groźny strzał z pola karnego, jednak Mrozek zdołał sparować piłkę na rzut rożny.

Z czasem Lech zmienił sposób gry i zaczął bardziej kontrolować przebieg spotkania, grając ostrożniej i skupiając się na utrzymaniu prowadzenia. Raków jednak nie odpuszczał.

Raków wraca do gry, VAR ratuje Lecha

W 73. minucie goście doprowadzili do wyrównania. Po faulu Milicia Raków wykonywał rzut wolny z około 20 metrów. Ivi Lopez oddał perfekcyjny strzał w okno bramki, nie dając Mrozkowi żadnych szans. Było 3:3.

W 81. minucie Raków był bliski objęcia prowadzenia. Strzał Svarnasa znalazł drogę do siatki, jednak po analizie VAR sędzia dopatrzył się pozycji spalonej i bramka nie została uznana. Chwilę później doskonałą okazję miał jeszcze Fadiga, ale posłał piłkę wysoko nad bramką.

Decydujący cios w doliczonym czasie

Końcówka należała do Rakowa, który dominował i szukał zwycięskiego gola. To jednak Lech zadał decydujący cios. W drugiej minucie doliczonego czasu gry Ali Gholizadeh dośrodkował w pole karne. Michał Gurgul odegrał piłkę klatką piersiową do Filipa Szymczaka, który był ustawiony tyłem do bramki. Napastnik Lecha zachował zimną krew i efektownym strzałem piętą pokonał bramkarza Rakowa, ustalając wynik na 4:3.

Chwilę później sędzia zakończył spotkanie, a przy Bułgarskiej wybuchła euforia.

To zwycięstwo może mieć ogromne znaczenie w kontekście walki o najwyższe cele. Jeśli na koniec sezonu Lech i Raków będą miały tyle samo punktów, to właśnie Kolejorz znajdzie się wyżej w tabeli dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań.

Czytaj także: To nie jest zwykła pisanka. W Szreniawie pokażą wyjątkową wielkanocną tradycję

Erwin Nowak
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl