Lech Poznań wygrał na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław 4:1. Kolejorz objął prowadzenie jeszcze w pierwszej połowie po golu Filipa Jagiełły, a po przerwie powiększył przewagę. Bohaterem końcówki został Patrik Wålemark, który zdobył dwie bramki w odstępie zaledwie trzech minut.
Śląsk od pierwszych minut próbował narzucić Lechowi wysokie tempo i agresywny pressing. Poznaniacy mieli problemy z wyprowadzeniem piłki, popełniali błędy i nie potrafili na początku dłużej utrzymać się przy futbolówce.
Pierwszą groźniejszą akcję Kolejorz przeprowadził w 7. minucie. Mikael Ishak oddał strzał, który został zablokowany. Chwilę później Lech miał rzut wolny z okolic 20. metra, ale uderzenie Leo Bengtssona zatrzymało się na murze.
W 16. minucie Śląsk przedostał się przez pressing gości i stworzył niebezpieczną sytuację w polu karnym. Akcja zakończyła się jednak niecelnym strzałem. Lech odpowiedział trzy minuty później. Ishak zagrał piłkę wzdłuż linii końcowej do Pablo Rodrígueza, ale jego uderzenie zostało zablokowane.
W 24. minucie gospodarze ponownie zagrozili bramce Kolejorza. Podanie w pole karne otrzymał Matsenko, jednak dobrze interweniował Mateusz Lis.
Przełamanie nastąpiło w 31. minucie. Rodríguez przejął piłkę odbitą przez rywali i wbiegł w pole karne, po czym dośrodkował w kierunku Mateusza Skrzypczaka. Po jego nieczystym uderzeniu futbolówka trafiła pod nogi niepilnowanego Filipa Jagiełły. Pomocnik Lecha mocnym strzałem pokonał bramkarza Śląska i dał swojej drużynie prowadzenie 1:0.
Rykoszet po strzale Rodrígueza i dwa gole Wålemarka
Po zmianie stron Lech szybko podwyższył wynik. W 50. minucie Joel Pereira zagrał na prawe skrzydło do Rodrígueza. Hiszpan podprowadził piłkę w kierunku pola karnego i uderzył na bramkę. Futbolówka odbiła się od Malca, a rykoszet zmylił golkipera gospodarzy. Było 2:0 dla Kolejorza.
Pięć minut później Rodríguez ponownie stanął przed szansą na zdobycie bramki, tym razem po podaniu Bengtssona z lewej strony. Jego strzał minął jednak słupek.
Lech kontrolował przebieg drugiej połowy, choć w 65. minucie musiał uważać na groźną akcję Śląska. Gospodarze rozegrali kombinacyjną akcję zakończoną strzałem w kierunku okienka. Joel Pereira dobrze ustawił się blisko linii bramkowej i głową zablokował uderzenie.
W 70. minucie poznaniacy zadali kolejny cios. Mikael Ishak posłał świetne podanie za linię obrony do Patrika Wålemarka. Szwed opanował piłkę w polu karnym, poradził sobie z obrońcą i lewą nogą pewnie pokonał bramkarza, podwyższając wynik na 3:0.
Zaledwie trzy minuty później Wålemark ponownie wpisał się na listę strzelców. Tym razem piłkę zagrał Daniel Håkans, a szwedzki skrzydłowy przyjął ją i uderzył lewą nogą przy dalszym słupku. Bramkarz Śląska nie miał szans na skuteczną interwencję. Lech prowadził już 4:0, a Wålemark skompletował dublet w trzy minuty.
Śląsk zdobył honorową bramkę w końcówce
Po czwartej bramce spotkanie zostało na kilka minut przerwane z powodu rac odpalonych przez kibiców Lecha i dużego zadymienia.
W 86. minucie dobrą okazję miał Yannick Agnero, który doszedł do dośrodkowania Wålemarka, ale tym razem bramkarz Śląska skutecznie interweniował.
Gospodarze zdołali zdobyć bramkę w doliczonym czasie gry. Po rzucie rożnym w 94. minucie do piłki doszedł Tomasiewicz i strzałem głową pokonał Lisa. Był to ostatni gol spotkania, które zakończyło się zwycięstwem Lecha Poznań 4:1.







