Jest piątkowe przedpołudnie. Zza drzwi, do których zmierzam, słychać delikatny śpiew i dziecięce gaworzenie. Trwa właśnie próba jedynego w poznaniu Chóru Mam. To inicjatywa, która pozwala kobietom, które na co dzień zajmują się maluchami, spełniać się kreatywnie.
Gdy wchodzę do pomieszczenia, w którym odbywa się próba, czuję zapach kawy. Na stole leży ciasto i owoce. Jest łagodnie, spokojnie, przyjaźnie. Jak u mamy.
Chór Mam to ogólnopolska inicjatywa, stworzona po to, by wspierać mamy w ciąży i w pierwszych latach życia dzieci. Nie chodzi w niej o to, by zdobywać chóralne Grand Prix na konkursach. Najważniejsze to dobrze się bawić i korzystać z pozytywnego wpływu śpiewu na ciało i psychikę – tak mamy, jak i dziecka. Poznański Chór Mam działa od września 2024 r. Kobiety wraz z małymi dziećmi spotykają się na próbach raz w tygodniu, w każdy piątek o 11:30 w Przystanku Pireus na poznańskim Łazarzu.
– Rodząc dziecko, zmieniamy często kręgi, w których się obracamy. Szukamy miejsc przyjaznych dzieciom, ponieważ jesteśmy z nimi przez całą dobę. Kobiety nie chcą rezygnować ze swoich dawnych pasji, jednak – siłą rzeczy – często tak się dzieje. Dlatego powstał Chór Mam. Miejsce, w którym mamy mogą się spotkać, porozmawiać i przede wszystkim pośpiewać, będąc jednocześnie ze swoim dzieckiem – mówi Kamila Lenczewska, przewodnicząca Centrum Inicjatyw Międzykulturowych Horyzonty, organizacji pozarządowej, która postanowiła zorganizować Chór Mam w Poznaniu.
W podobny sposób swoje uczestnictwo w Chórze Mam argumentuje Ola:
– Skończyłam szkołę muzyczną, zawsze lubiłam taniec i śpiew, ale od kiedy zostałam mamą, trudno mi było zaangażować się w regularne próby chóru, który wyjeżdża na konkursy czy zagraniczne przeglądy. Chciałam jednak być blisko muzyki, śpiewać nie tylko w domu, a jednocześnie przekazać dzieciom wartości związane ze śpiewem, pokazać im piękno muzyki. Dlatego zaangażowałam się w Chór Mam – mówi Ola, jedna z uczestniczek cotygodniowych prób.



Jest niezobowiązująco, bo bywa nieprzewidywalnie
Jak wskazuje założycielka, prób utworzenia Chóru Mam w Poznaniu było już kilka, jednak wcześniej się to nie udawało. Teraz stolica Wielkopolski doczekała się własnego zespołu. Projekt wspiera Urząd Miasta Poznania.
– Chór Mam nie ma stałej liczby osób. Nie prowadzimy zapisów. Wiemy doskonale, jak nieprzewidywalne jest macierzyństwo i nie chcemy, by mamy czuły się zobligowane do przychodzenia na spotkania i musiały się tłumaczyć, że mają chore dziecko – wyjaśnia Lenczewska. – W sezonie grypowym zdarzało się, że w próbach uczestniczyły dwie lub trzy mamy. Śpiew jest dla nas ważny, ale równie ważne jest spotkanie, które pozwala zachować równowagę i spotkać drugą osobę z podobnymi problemami i radościami – podsumowuje.
Jak się okazuje, zorganizowanie Chóru Mam było wyzwaniem. Trzeba było znaleźć miejsce oraz dyrygentkę, która będzie mogła spotykać się na próby w ciągu dnia i będzie otwarta na zmieniający się skład osobowy zespołu. Był jeszcze jeden warunek – taka dyrygentka musi lubić dzieci. One są przecież nieodłącznym elementem każdej próby.
Organizację wspierają wolontariusze z Europejskiego Korpusu Solidarności. Pomagają mamom np. we wnoszeniu wózków do budynku, w którym odbywają się próby.
Chcą śpiewać, by spotykać inne mamy
Śpiew w chórze jest przyczynkiem do spotkań w towarzyskich. Jak wymienia Kamila Lenczewska, próby zawsze zaczynają się od wspólnej kawy (o której śpiewają także autorską piosenkę). Towarzyszą im ploteczki, wymiany ubranek.
– W Chórze Mam stajemy się ciociami dla swoich dzieci, widzimy jak rosną. Większość kobiet, które przychodzą tutaj na próby, nie ma w Poznaniu swoich własnych mam. Nie mogą oddać dzieci na kilka godzin do babci. Dlatego moją motywacją przy tworzeniu Chóru Mam było zorganizowanie społeczności, która będzie się wzajemnie wspierać, nie tylko w śpiewaniu. Tworzymy wioskę – wskazuje Lenczewska.
Śpiew jest jednak nadrzędnym celem spotkań. I rzeczywiście, podczas wizyty na próbie mogłam usłyszeć piosenki ze zróżnicowanego repertuaru, śpiewane na głosy, przy akompaniamencie klawiszy lub ukulele.
– Podczas prób mamy są skupione i na śpiewaniu, i na dzieciach. Robimy oczywiście przerwy na rozmowy, ale podczas półtoragodzinnej próby staramy się nauczyć jak najwięcej repertuaru – mówi Paulina Rogowska-Serwa, dyrygentka Chóru Mam.
Mamy śpiewają przede wszystkim na dwa, czasami na trzy głosy. Jak wskazuje dyrygentka, niektóre z nich śpiewały w przeszłości w chórach, są więc w stanie same dośpiewywać głosy. Niektóre śpiewają z nut, inne ze słuchu. W zespole panuje duża otwartość.
– Klasyczny chór czy orkiestra są od siebie mocno zależne, głosy opierają się o siebie. W Chórze Mam chcemy być przede wszystkim przestrzenią, która pozwoli współtworzyć muzykę niezależnie od tego, czy na próbę przyjdzie pięć czy pięćdziesiąt osób. Dlatego też melodie nie są mocno skomplikowane. Mamy mogą przyjść i szybko nadrobić zaległości, wejść do zespołu od zera – wyjaśnia Rogowska-Serwa.
Repertuar zespołu jest zróżnicowany – od znanych przebojów, jak „Wiosna” zespołu Skaldowie, przez piosenki z filmów Disneya, tradycyjne, jak „Koło mego ogródeczka”, po autorskie piosenki, jak np. Hymn Chóru Mam.
Podczas próby dzieci raczkują i biegają po sali. Przechodzą z rąk do rąk. Od mamy do cioci. Nie płaczą i naprawdę nie można uznać, że przeszkadzają swoim mamom w śpiewaniu. Widać, że czują się swobodnie. W tym gronie „wszystko gra”. Dosłownie, i w przenośni. Bo muzyka łagodzi obyczaje. Także w Poznaniu.
Czytaj także: Ulica Wawrzyniaka już w nowym wydaniu