Drzewa w tym parku przetrwały dwie wojny światowe. Czy uda im się przetrwać ten atak?

Kilka miesięcy temu w Parku Sołackim zagościła nowa rodzina bobrów. Z jednej strony mieszkańcy mogli ucieszyć się z tak nietypowych mieszkańców zabytkowego parku. Jednak jego nowi lokatorzy zaczynają sprawiać problemy. Na tym może niestety ucierpieć sam park.

O nowej rodzinie bobrów w Parku Sołackim donosił kilka miesięcy temu Zarząd Zieleni Miejskiej. Już wtedy wiadomo było, że nowi mieszkańcy parku, postawią przed nim nowe wyzwania. Zwierzęta te żywią się między innymi gałęziami i korą z drzew. Dlatego trzeba było zabezpieczyć większość drzew w Parku. Metalowymi siatkami otoczono część z nich, tak by bobry nie mogły ich obgryzać oraz stwarzać ryzyka przewrócenia drzewa w parku, po którym chodzą mieszkańcy.

Niestety rodzina bobrów jednak dała się we znaki Parkowi Sołackiemu. Na jednym z drzew bardzo wyraźnie widać wygryzienia w drzewie. Zadzwoniliśmy w piątek do rzeczniczki prasowej Zarządu Zieleni Miejskiej z pytaniem, czy mają zamiar jakoś przeciwdziałać działalności bobrów. Rzeczniczka prasowa ZZM poinformowała nas wtedy, że jedna osoba odpowiedzialna za teren w najbliższych dniach sprawdzi sytuację. W tym tygodniu zadzwoniliśmy ponownie.

– Koleżanka, która zajmuje się tym terenem jest na zwolnieniu w tej chwili i jeszcze się nic nie udało ustalić – tłumaczy rzeczniczka prasowa Zarządu Zieleni Miejskiej.

Na chwilę obecną wygląda więc na to, że bobry będą dalej podgryzać drzewostan Parku Sołackiego. Parku zabytkowego, który powstał na samym początku XX wieku. Część jego drzew przetrwało pierwszą i drugą wojnę światową, ponieważ sam park wyszedł z tych konflików w prawie nienaruszonym stanie, w przeciwieństwie do innych poznańskich parków. Czy to właśnie bobry dokończą żywota części drzew w parku?

Dlaczego bobry wybrały sobie do życia Park Sołacki?

Do połowy XX wieku populacja bobrów w Polsce prawie wymarła. Jednak dzięki odpowiednim działaniom po wojnie udało się znacznie zwiększyć ich populację.

– Bobry są dobrym przykładem tego, że ochrona przyrody działa, w okresie po drugiej wojnie światowej bobry praktycznie prawie wyginęły. Potem jednak w Popielnie powstało specjalne miejsce, w którym hodowano i wypuszczano bobry na wolność. Dzięki temu mamy ich teraz znacznie więcej – informuje doktor inżynier Anna Wierzbicka z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu

Zwiększająca się populacja bobrów oraz zmniejszające się środowisko naturalne dla zwierząt, przyczyniły się do tego, że w środku miasta bobry zakładają sobie nowe siedliska.

– Rodziny bobrów są terytorialne i muszą mieć swój kawałek wody, rzeki czy jeziora po to, żeby mieć gdzie mieszkać i żyć. To właśnie młode bobry szukają sobie nowego terenu. W sytuacji, gdy jest więcej bobrów i brakuje miejsca na rzekach, to zwierzęta te osiedlają się coraz bliżej ludzi. Skoro miejsca poza miastem są już zajęte, to idą tam, gdzie po prostu się da – tłumaczy Anna Wierzbicka.

Wzrost populacji bobrów nie oznacza jednak, że nie są one już pod ochroną gatunkową. Wręcz przeciwnie – dalej są chronione, co oznacza, że zabronione jest niszczenie ich siedlisk, płoszenie i ich zabijanie. Dlatego żadne drastyczne środki nie wchodzą w grę, przy próbie rozwiązania problemu podgryzanych drzew w Parku Sołackim.

Co zrobić z bobrami? Wyrzucić je z parku?

Istnieje kilka możliwych sposobów by park mógł sobie poradzić z bobrami. Jednym z nich jest już wcześniej zastosowane rozwiązanie, czyli otoczenie drzew metalową siatką. Tylko tym razem, na jeszcze większej liczbie drzew.

– Niestety siatki też niektóre potrafią przegryźć. Bobry mają przednie łapki chwytne, przez co potrafią sobie coś odgiąć. Więc taką siatkę trzeba bardzo dobrze zamocować – tłumaczy Anna Wierzbicka.

Do tego istnieje możliwość użycia specjalnej farby, która miałaby zniechęcić zwierzęta do dalszego podgryzania drzew.

– Można także wziąć białą farbę, wymieszaną z bardzo grubym piaskiem. Wtedy gdy bóbr spróbuje wgryźć się w takie drzewo to spiłuje mu to lekko zęby – informowała Anna Wierzbicka.

Jednym ze sposobów może być także przesiedlenie całej rodziny bobrów w inne miejsce.

– Jeżeli rodzina bobrów osiedli się w danym miejscu, to raczej sama z własnej woli się nie wyprowadzi jako całość. Ewentualnie można je wyłapać i przesiedlić w inne miejsce – mówiła Anna Wierzbicka.

Czytaj także: Ma jedno oko, wygląda jak puszysty kot, ale może być niebezpieczna. Bożenka uciekła z Zoo

Hubert Śnieżek
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl