W czwartek, 13 sierpnia, rozpocznie się jedno z największych muzycznych wydarzeń roku. BitterSweet Festival to koncertowe święto stolicy Wielkopolski. W parku Cytadela zagrają światowe gwiazdy, m.in. Robbie Williams, Gorillaz czy Rita Ora. Nie zabraknie też klasycznych, poznańskich akcentów.
Czy powtórzy się zeszłoroczny sukces?
Pierwsza edycja BitterSweet Festival odbiła się szerokim echem. Media społecznościowe pękały w szwach od nagrań z koncertów i wydarzeń, które odbywały się w Poznaniu. Był to pierwszy tak duży muzyczny event w stolicy Wielkopolski. W parku Cytadela zagrali m.in. Nelly Furtado, Taco Hemingway czy Post Malone.
Przez trzy dni koncerty odbywały się na kilku scenach. Podobnie będzie w tym roku. Organizatorem imprezy jest poznańska firma Good Taste Production, która liczy na powtórkę sukcesu.
– Na sukces pracujemy działaniami nie tylko line upowymi. Staramy się przede wszystkim zadbać o naszego odbiorcę. Chcemy, żeby uczestnicy czuli, że BitterSweet nie jest tylko festiwalem muzycznym, ale to coś więcej – mówi Szymon Liedtke, rzecznik prasowy BitterSweet Festival.
Na przestrzeni miesięcy ujawniane były nazwiska, które w tym roku pojawią się na festiwalu. Ze światowej sceny do Poznania przyjadą m.in. Robbie Williams, Gorillaz, Jessie J, Lorde, Tom Odell, Twenty One Pilots, Ciara czy Rita Ora. Wśród nich są gwiazdy, które szczególnie cieszą organizatorów.
– Gorillaz czy Twenty One Pilots to artyści, którzy są rozchwytywani. Gorillaz wydał fantastyczną płytę, która fenomenalnie się przyjęła. Ich koncerty są świetne. Twenty One Pilots są tak wierni odbiorcom, że to się udziela innym wokół. Po ogłoszeniu tego zespołu dostaliśmy wiele pozytywnych opinii. Wtedy poczuliśmy, że naprawdę dobrze trafiliśmy. Sobota jest dla nas bardzo dużym sukcesem pod kątem tego, czym BitterSweet chce być, czyli takim powiewem nostalgii. Jednego dnia na dużej scenie zagra Ciara, Robbie Williams i Major Lazer… – wylicza Szymon Liedtke.







BitterSweet Festival 2025/Zdjęcia organizatora
Połączenie stylów połączy ludzi?
W tym roku organizatorzy chcą postawić na światową muzykę, ale i lokalne projekty autorskie. Znajdzie się też miejsce na łączone style muzyczne.
Pierwszego dnia festiwalu publiczność usłyszy Blue Jazz Orchestra z gościnnym udziałem Pauliny Przybysz. Zaprezentują repertuar balansujący pomiędzy jazzem, soulem i hip-hopem. Tego samego dnia na scenie pojawi się Hoshii, zespół od lat redefiniujący współczesny jazz. Tym razem połączą jazz z popem i hip-hopem.
W czwartek uczestnicy festiwalu usłyszą Warszawską Orkiestrę Sentymentalną, a w piątek na scenie zamelduje się Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus.
– To jest pomysł na to, żeby pokazać, że festiwal ma twarz bardzo poznańską i społeczną. Scena PKO Bank Polski Stage będzie złożona praktycznie w całości z muzyków związanych z Poznaniem. Pojawi się Teatr Muzyczny, Poznański Chór Chłopięcy czy Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus. Chcemy zerwać z mitem, że taka muzyka nie jest dobra na duży festiwal. To jest coś, co – jak uważam – będzie na tyle wartościowe i fantastyczne, że ludzie przyjdą na te koncerty i zobaczą coś, z czego być może na co dzień nie korzystają – podkreśla Liedtke.
Na BitterSweet Festival 2026 nie zabraknie też poznańskich akcentów. Przed publicznością wystąpi Poznański Chór Chłopięcy, Marcin Masecki z projektem „Suity Bluesowe” i Teatr Muzyczny w Poznaniu. Ten ostatni przypomni utwory zespołu Maanam ze spektaklu „Rewolta”, który upamiętnia wydarzenia Poznańskiego Czerwca 1956 roku.
– My z Teatrem Muzycznym w Poznaniu współpracujemy bardzo blisko. Jeśli teatr nam coś rekomenduje, tak jak w zeszłym roku Kombinat, który był na festiwalu wystawiany, to dla nas jest to tak zwany gotowiec, żebyśmy z tego skorzystali. Zeszły rok okazał się ogromnym sukcesem i myślę, że w tym roku Rewolta i piosenki Maanamu mogą stać się magnesem dla osób, które na festiwal przyjdą. Szczególnie że w tym roku przypada 70. rocznica wydarzeń Poznańskiego Czerwca 1956 roku, więc cieszy nas to podwójnie – dodaje rzecznik BitterSweet Festival.
Myślenie dwutorowe
O tym, czy powtórzy się zeszłoroczny sukces BitterSweet Festival, dowiemy się za kilka dni. Na razie możemy mówić o zaskoczeniach, które towarzyszą organizatorom od samego początku.
– Myślę, że tegoroczna edycja zaskoczyła tym, co się wydarzyło przy sprzedaży biletów i w kontekście tego, jakich mamy artystów. Mamy line up ze światowej czołówki, tacy artyści jak Gorillaz, Twenty One Pilots, Robbie Williams – to oczywiste, ale również Lorde, która była rozchwytywana w tym roku, szczególnie po swoim koncercie w Łodzi. Myślę, że ważnym sygnałem było dla nas też to, jak ludzie podeszli do tego festiwalu, pod kątem zaufania. Mieliśmy dużą sprzedaż, zanim ogłosiliśmy pierwszego headlinera – opowiada Szymon Liedtke.
Organizacja tak dużej imprezy na świeżym powietrzu wiąże się z wieloma obawami. Jedną z nich jest to, czy dopisze pogoda.
– Pogoda to rzecz, która zawsze wpływa na odbiór. A kolejną obawą jest to, co się dzieje przy festiwalach, czyli zdarza się, że jakiś artysta może się rozchorować w ostatniej chwili i wtedy trzeba myśleć o zastępstwie. Czy iść w polskim czy zagranicznym kierunku – dodaje Liedtke.
Zeszłoroczne statystyki pokazują, że najwięcej festiwalowiczów jest miejscowych. Pod względem frekwencji można wymienić również Warszawę czy Wrocław. Powiat poznański to prawie 50 proc. uczestników.
– My jesteśmy poznańską agencją i chcemy, żeby nasz festiwal to miasto kreował. Są miejsca na europejskiej mapie, które kojarzą się z festiwalami, a Poznań to przede wszystkim drużyna piłkarska. My chcemy to trochę zmienić – żartuje rzecznik festiwalu.
Tegoroczny BitterSweet Festival zbliża się wielkimi krokami, ale dla organizatorów rozpoczęły się już prace związane z kolejną edycją.
– Niektórzy mówią, że festiwale to formuły 365 dni – myśli się o nich cały rok. W przypadku BitterSweet to powinna być jakaś formuła 500. Zdecydowanie myślimy już o przyszłym roku. Trwają wstępne rozmowy z artystami, którzy mogliby się w przyszłym roku u nas pojawić. To się musi dziać już teraz, bo mogą zrezygnować z trasy europejskiej albo po prostu wystąpić gdzieś indziej. To nie jest tak, że jesteśmy głowami tylko w roku 2026. Wybiegamy już w przyszłość. Na razie nie mam co zdradzać, bo wszystko się toczy. Ale liczymy na to, że festiwal będzie się rozwijał i jeśli może być lepiej, to dołożymy wszelkich starań, żeby tak było – podsumowuje Szymon Liedtke, rzecznik BitterSweet Festival.




