Lech Poznań zremisował na wyjeździe z Jagiellonią Białystok 0:0 w jednym z kluczowych spotkań w walce o mistrzostwo Polski. Kolejorz pozostaje liderem tabeli i utrzymuje trzy punkty przewagi nad wiceliderem.
Od pierwszych minut Lech Poznań pokazał ofensywne nastawienie. Już w 3. minucie blisko szczęścia był Patrik Walemark, który uderzył z dystansu przy dalszym słupku, jednak kapitalną interwencją popisał się Sławomir Abramowicz.
Poznaniacy konsekwentnie szukali swoich szans, zwłaszcza prawą stroną, gdzie aktywny był Joel Pereira. Mimo to długo brakowało klarownych sytuacji. W 30. minucie po jego dośrodkowaniu ponownie próbował Walemark, tym razem głową, ale znów górą był bramkarz gospodarzy.
Jagiellonia Białystok odpowiedziała w 33. minucie. Kajetan Szmyt wyszedł sam na sam z Bartoszem Mrozkiem, jednak golkiper Lecha wygrał ten pojedynek. To była najlepsza okazja gospodarzy w pierwszej połowie.
Po przerwie obraz gry długo się nie zmieniał. Oba zespoły grały ostrożnie, skupiając się na ataku pozycyjnym i unikaniu strat. W 58. minucie świetną okazję miał Ali Gholizadeh, ale z bliskiej odległości nie trafił w bramkę.
Chwilę później zrobiło się gorąco pod bramką Lecha. Najpierw Bartosz Mazurek próbował zaskoczyć Mrozka, a dobitkę głową oddał Jesús Imaz. Bramkarz Kolejorza popisał się jednak podwójną interwencją, utrzymując bezbramkowy remis.
W końcówce więcej z gry miała Jagiellonia, natomiast Lech szukał swoich szans w kontratakach. W 77. minucie po szybkiej akcji Mikael Ishak oddał groźny strzał, ale Abramowicz sparował piłkę na słupek.
Ostatnie minuty przyniosły jeszcze sporo nerwów, zwłaszcza po zamieszaniu w doliczonym czasie gry pod bramką Lecha, jednak wynik nie uległ zmianie.
Bezbramkowy remis oznacza, że Lech utrzymuje pozycję lidera i ma trzy punkty przewagi nad Jagiellonią. Spotkanie w Białymstoku było jednak przede wszystkim popisem bramkarzy. Abramowicz i Mrozek wielokrotnie ratowali swoje zespoły, dzięki czemu kibice nie zobaczyli ani jednego gola.






