Coraz więcej dzikich zwierząt trafia do miast. W mediach społecznościowych nie brakuje zdjęć i opisów dotyczących np. dzików czy saren, które pojawiły się na obrzeżach lub w centrum. Powodem najczęściej jest poszukiwanie jedzenia. Dlaczego dzikie zwierzęta wychodzą z lasu? I czy człowiek się do tego przyczynia?
Miejska stołówka
Wyrzucane resztki jedzenia, otwarte śmietniki i dokarmianie dzikich zwierząt. To jedne z głównych „grzechów” popełnianych przez człowieka, szczególnie w dużych miastach. Choć zwykle nasze intencje są dobre, mogą przynosić dokładnie odwrotny efekt i prowadzić do poważnych konsekwencji.
Te zdjęcia zrobiono w okolicy Cytadeli. Niestety dość często, jak informują nas mieszkańcy wyrzucane są tam resztki jedzenia. Takie zachowanie może prowadzić do przyciągania dzikich zwierząt, których miejsce jest w lesie.



fot. czytelniczka Adriana
– Zwierzę bardzo szybko uczy się, gdzie można łatwo zdobyć pokarm. Jeśli regularnie znajduje go w pobliżu domów czy osiedli, zaczyna coraz częściej wracać w te miejsca. I stopniowo przyzwyczaja się do obecności człowieka. Pokarm pozostawiony dla jednego gatunku może też przyciągnąć zupełnie inne zwierzęta – powiedziała Alicja Biłoszewska z Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego.
Problemem jest również to, że pozostawione jedzenie jednemu zwierzęciu może służyć innemu szkodzić. Resztki takie, jak ziemniaki, mięso czy surówki, pochodzące z naszych kuchni z pewnością nie są przeznaczone dla leśnych zwierząt. Kolejną ważną kwestią jest również to, że dokarmianie może prowadzić do przyzwyczajania, a z czasem zatarcia granicy naturalnego strachu.
Czy bajki zniekształcają obraz natury?
Miejsce dzikich zwierząt jest w lasach. Ta kwestia nie podlega dyskusji. Jednak od najmłodszych lat jesteśmy uczeni, szczególnie w bajkach, nieco zniekształconego obrazu rzeczywistości. Poznajemy postaci, które są lisami, jeżami lub sarnami, z ludzkimi cechami i emocjami. Bohaterowie dzielą się na dobrych i złych.
-Bajki same w sobie nie są problemem. Dla wielu dzieci to właśnie sympatyczny lis, jeż czy sarna są pierwszym kontaktem ze światem przyrody i mogą rozbudzić zainteresowanie zwierzętami na całe życie. Trzeba jednak umieć w pewnym momencie oddzielić bajkę od biologii. Bajki często pokazują świat w bardzo prosty sposób: bohater jest dobry albo zły. Podobnie przedstawiane są zwierzęta. Jedne stają się sympatycznymi, niewinnymi bohaterami, którym należy kibicować, inne otrzymują rolę czarnych charakterów – mówiła Alicja Biłoszewska, Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego.
W przyrodzie nie istnieje podział na złe i dobre zwierzęta. Każde z nich ma swoją rolę w przyrodzie i robią to, do czego przystosowała je ewolucja: zdobywają pokarm, bronią terytorium, rozmnażają się, unikają zagrożeń i po prostu próbują przeżyć.
Każde zwierzę żyjące w naturze, nawet te wyglądające przyjaźnie, pozostaje dzikim i może stwarzać dla nas potencjalne zagrożenie. Dotyczy to zarówno dorosłych osobników jak i młodych. Dlatego tak ważna jest edukacja od najmłodszych lat, która opiera się na uczeniu, że świat zwierząt bardzo różni się od świata ludzi. I że to co widzimy w bajkach, nie odzwierciedla rzeczywistości.
Jeśli na naszej drodze spotkamy dzikie zwierzę, czy to w mieście czy lesie, należy przede wszystkim zachować dystans. Nie należy wykonywać gwałtownych ruchów, podchodzić, dotykać ani dokarmiać.
– Nawet jeśli wydaje się spokojne czy wręcz przyjazne, nigdy nie możemy być pewni, jak zareaguje na naszą obecność. To nadal dzikie zwierzę, którego zachowanie może zmienić się w jednej chwili, szczególnie jeśli poczuje się zagrożone lub osaczone – podkreśla Alicja Biłoszewska.
W sytuacji, kiedy natrafimy na ranne zwierzę powinniśmy zawiadomić odpowiednie służby. Robienie czegokolwiek na własną rękę może być niebezpieczne nie tylko dla nas.
Bambinizm mylony z wrażliwością
Każdy z nas zna bajkę o Bambim. Młodym jeleniu z filmu Disneya, którego matka ginie z rąk myśliwego. Osierocone, niedawno narodzone zwierzę trafia pod opiekę ojca – króla lasu. Dla wielu pokoleń, ta historia stała się emocjonalnym doświadczeniem brutalności w naturze, szczególnie relacji między człowiekiem a dziką przyrodą.
Wyidealizowany świat i zbyt ludzkie patrzenie na dzikie zwierzęta to coraz częstszy problem. Szczególnie, że media społecznościowe zalewają nas zdjęciami i filmami, na których widać np. małe liski lub dziki, które kradną serca odbiorców. Takie treści przyczyniają się do utrwalania błędnego postrzegania dzikiej przyrody. Między innymi od tego wzięło się określenie „bambinizm”.
– Bambinizm jest niewłaściwym sposobem patrzenia na dzikie zwierzęta przez pryzmat ludzkich emocji i wyobrażeń, często zaczerpniętych z bajek czy filmów. Zwierzętom przypisujemy wtedy nasze intencje, uczucia i zasady moralne. Drapieżnik staje się „złym zabójcą”, jego ofiara „niewinnym biedactwem”, a każde młode znalezione samotnie w lesie wydaje nam się porzucone i wymagające ratunku – opowiada Alicja Biłoszewska.
O ile empatia wobec zwierząt jest cechą bardzo pozytywną, o tyle mylona z bambinizmem, może prowadzić do niebezpieczeństwa. W ostatnich latach słychać coraz więcej historii dotyczących tragicznych spotkać ludzi z dzikimi zwierzętami. W wielu przypadkach to efekt ignorowania zasad bezpieczeństwa czy regulaminów obowiązujących w miejscach takich, jak parki narodowe i krajobrazowe. Niestety zdarzają się i takie, które wynikają z głupoty.
– Problem pojawia się wtedy, gdy za emocjami nie idzie wiedza. Można bardzo kochać zwierzęta, a jednocześnie – kierując się najlepszymi intencjami – zrobić im krzywdę. Dlatego wrażliwość na przyrodę powinna zawsze iść w parze ze znajomością jej podstawowych zasad – podsumowuje Biłoszewska.








