Najpierw zapukali do drzwi. Poznań pamięta o wypędzonych

W tym roku mija 87. rocznica wysiedleń mieszkańców Wielkopolski. Głos zabrał jeden z ostatnich świadków tych dramatycznych wydarzeń.

W Poznaniu odbyły się uroczystości upamiętniające rocznicę rozpoczęcia przez Niemców pierwszych wysiedleń Polaków. Pod pomnikiem Wypędzonych Wielkopolan w parku im. Karola Marcinkowskiego zebrali się nawet ostatni świadkowie tamtych wydarzeń.

– Niemcy 16 grudnia 1939 roku o godzinie 21:50 zapukali do naszych drzwi. Powiedzieli nam, że w pięciu minutach „raus”. Matka chciała nas ubrać w ciepłe rzeczy, bo było 17 stopni mrozu. Niestety nie było nam wolno nic zabierać. Dokumenty, papiery, nawet obrączki, wszystko zostało, książeczki do banku, akcje… wszystko kazali zostawić na stole. Ojciec mój, kiedy się Niemiec odwrócił w drugą stronę, rzucił mojej matce przez okno swój płaszcz zimowy, żeby mnie zawinęła w ten płaszcz – mówiła na uroczystości Marta Przybyła, przedstawicielka Stowarzyszenia Społeczny Komitet Budowy Pomnika Wypędzonych w Poznaniu.

Akcja wysiedleńcza w Wielkopolsce rozpoczęła się 5 listopada 1939 roku. Niemcy utworzyli wówczas obóz przejściowy Lager Glowna przy ul. Bałtyckiej w Poznaniu. Jak informuje Instytut Pamięci Narodowej, przez jego teren przewinęło się około 33,5 tysiąca osób, z czego większość deportowano do Generalnego Gubernatorstwa. Wśród więźniów znaleźli się wybitni poznaniacy m.in. prezydent miasta Cyryl Ratajski, profesor Michał Sobeski czy ksiądz Józef Prądzyński. Według historyków z ziem wcielonych do III Rzeszy wysiedlono łącznie nawet ponad milion Polaków.

Czytaj także: Działali na rzecz Rosji. ABW zatrzymała szpiegów

Hubert Śnieżek
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl