Radomiak zadał pierwszy cios. Potem zaczęła się demolka

Lech Poznań rozbił Radomiaka Radom 5:1 w niedzielnym spotkaniu Ekstraklasy. Choć goście już w pierwszej minucie objęli prowadzenie, Kolejorz bardzo szybko odwrócił losy meczu.

Spotkanie przy Bułgarskiej rozpoczęło się dla Lecha w najgorszy możliwy sposób. Już w pierwszej minucie Radomiak wykorzystał błąd gospodarzy. Radosław Murawski stracił piłkę, a Guilherme Luiz znalazł się w odpowiednim miejscu i skierował ją do siatki. Poznaniacy nie potrzebowali jednak wiele czasu, by odpowiedzieć.

Już w 3. minucie po podaniu Joela Pereiry Pablo Rodriguez oddał strzał, po którym piłka, po rykoszecie, wpadła do bramki Filipa Majchrowicza. Było 1:1.

Lech szybko przejął inicjatywę i coraz mocniej naciskał na defensywę Radomiaka. W 7. minucie Mikael Ishak dostał znakomite podanie, ale przegrał pojedynek z bramkarzem gości. Chwilę później poznaniacy byli już skuteczniejsi.

W 9. minucie Joel Pereira posłał świetną piłkę z własnej połowy do wbiegającego w pole karne Ishaka. Szwed opanował futbolówkę i odegrał ją do Filipa Jagiełły. Jego uderzenie obronił Majchrowicz, ale po interwencji bramkarza piłka znalazła się w powietrzu. Dopadł do niej Patrik Walemark i strzałem głową wyprowadził Lecha na prowadzenie.

Kolejorz nie zamierzał na tym poprzestać. Radomiak miał problemy z wyjściem z własnej połowy, a gospodarze konsekwentnie szukali kolejnych okazji. W 20. minucie bardzo blisko drugiego gola był Wålemark. Chwilę później z dystansu próbował Radosław Murawski, a w 30. minucie Mateusz Lis musiał wykazać się znakomitą interwencją po groźnym strzale Che Nunnely’ego.

Lech dopiął swego jeszcze przed przerwą. W 41. minucie Ishak zagrał piłkę w kierunku Allahyara Sayyadmanesha, a Irańczyk znalazł się w odpowiednim miejscu i z bliska podwyższył prowadzenie na 3:1.

Radomiak nie zdołał odpowiedzieć. Co więcej, tuż przed przerwą Lech mógł zdobyć czwartego gola, ale po strzale Ishaka piłka zatrzymała się na słupku.

Druga połowa

Po zmianie stron obraz meczu niewiele się zmienił. Lech nadal kontrolował wydarzenia na boisku i wysoko pressował rywali. W 51. minucie padł czwarty gol.

Walemark przeprowadził indywidualną akcję, przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów i przedostał się w pole karne. Jego pierwsze uderzenie zostało zablokowane, ale Szwed odzyskał futbolówkę i przy drugiej próbie pokonał Majchrowicza. Tym samym skompletował dublet, a Lech prowadził już 4:1.

Radomiak próbował odpowiedzieć, ale gospodarze nie pozwalali mu na zbyt wiele. W 55. minucie Mateusz Lis z trudem poradził sobie z mocnym strzałem Ronaldo Lumungo, a kilka minut później bramkarz Lecha ponownie musiał interweniować po uderzeniu Christosa Donisa.

Kolejorz wciąż był jednak stroną dominującą. W 67. minucie poznaniacy dołożyli piąte trafienie. Pablo Rodriguez zamarkował uderzenie, zwiódł obrońcę i efektownym wykończeniem po raz drugi wpisał się na listę strzelców.

W końcówce Lech spokojnie kontrolował przebieg spotkania. Radomiak miał coraz większe problemy z opuszczeniem własnej połowy, a gospodarze mogli jeszcze podwyższyć wynik. Ostatecznie więcej goli już nie padło.

Lech Poznań wygrał 5:1 i dopisał do swojego dorobku kolejne trzy punkty. Przed spotkaniem Kolejorz miał 16 punktów po siedmiu meczach i zajmował czwarte miejsce. Drużyny znajdujące się przed nim w tabeli rozegrały jednak więcej spotkań. Zwycięstwo pozwoliło Kolejorzowi wrócić na ligowe podium.

Czytaj także: Wysoka porażka Skorpionów z Polonią Bydgoszcz w finale

Erwin Nowak
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl