Wywiad

Stary Rynek stanie się planszą gry. Każdy może być ważnym pionkiem

Już w najbliższą niedzielę na Starym Rynku wystartuje Poznański Tydzień Różnorodności. O jaką różnorodność chodzi? Co wspólnego ma Bamberka z migrantami z Ukrainy i czy jako Poznaniacy jesteśmy otwarci? O tym rozmawiam z Pauliną Kirschke, prezeską Fundacji im. Julii Woykowskiej oraz Edytą Detz, dyrektorką fundacji.

Marek Jerzak: O co chodzi w Poznańskim Tygodniu Różnorodności? Po co powstał?

Paulina Kirschke: Wydarzenie to jest efektem rozmów organizacji, które zajmują się różnorodnością w mieście. Zastanawialiśmy się, co możemy zrobić, by rozmawiać o różnorodnym Poznaniu, a z drugiej strony opowiadać o organizacjach, które działają w tej sprawie. Już parę lat temu zdecydowaliśmy, że dobrze byłoby zrobić imprezę miejską, do której zaprosimy mieszkańców i mieszkanki. Miasto ogłosiło konkurs, a my jako Fundacja im. Julii Woykowskiej w tym konkursie wystartowałyśmy i wymyśliłyśmy taką formułę, żeby pierwszy dzień był wielką inauguracją w centrum miasta – na Starym Rynku. Zapraszamy tu mieszkańców i mieszkanki, ale też tych, którzy akurat się na Starym Rynku znajdą przez przypadek.

M.J.: Różnorodność to niezwykle szerokie hasło. Co się pod nim kryje? Jakie obszary różnorodności was interesują?

P.K.: Zależało nam, by przy okazji tematu różnorodności pokazać historię miasta. W zeszłym roku przygotowałyśmy debatę o tym, jak Poznań był różnorodny już przed wiekami. Zaczęliśmy od przyjrzenia się miastu w średniowieczu i przeszliśmy stopniowo przez to, co się działo w XIX i oczywiście XX wieku. Pamiętajmy, że oprócz tego, że Poznań jest i był polski, był również niemiecki, a wcześniej także żydowski. Był też przecież i bamberski. Świadczy to o tym, że Poznań nigdy nie był zamknięty na bycie tylko polskim miastem. Chociażby dlatego, że historia potoczyła się właśnie w taki sposób.

M.J.: Czy i dziś jest takim otwartym miastem?

P.K.: Poznań jest niezwykłym miastem pod względem liczby organizacji, które działają np. na rzecz osób z różnymi niepełnosprawnościami. Mamy na przykład „wózkowiczów”, którzy działają na rzecz osób z niepełnosprawnością ruchową. Mamy organizacje, które pracują na rzecz osób z autyzmem, czyli szeroko pojętymi osobami neuroróżnorodnymi. Są organizacje działające na rzecz seniorów, które ubierając młodych ludzi w kombinezony geriatryczne, pomagają im poczuć i zrozumieć, jak czuje, z czym mierzy się osoba w zaawansowanym wieku.

M.J.: Czyli tak naprawdę Poznański Tydzień Różnorodności jest o nas wszystkich, bo każdy z nas jest przecież troszkę inny.

P.K.: Bardzo zależało nam na tym, żeby nie zamykać się w jednej definicji różnorodności, tylko żeby opowiadać bardzo szeroko o tym, że wszyscy mieszkańcy Poznania, niezależnie od tego, skąd pochodzą, powinni się poznać i szanować swoją odmienność.

M.J.: Co w tym roku w ramach Poznańskiego Tygodnia Różnorodności udało się przygotować?

Fundacji im. Julii Woykowskiej

P.K.: W niedzielę, 20 września, w Pasażu Quadro na Starym Rynku mamy inaugurację. To początek trwających przez tydzień wielu wydarzeń, które rozsiane będą po całym mieście – w siedzibach organizacji oraz w przestrzeniach otwartych. W niedzielę jednak, jak w latach ubiegłych, zaprosimy do wzięcia udziału w panelach dyskusyjnych. „Wózkowicze” zaproszą do zajęcia miejsca w wózku, by przekonać się, jak trudno się nim poruszać po bruku. Reformowani katolicy będą opowiadać o innych wyznaniach, które są obecne w Poznaniu. W tym roku chcemy jednak przede wszystkim zachęcić młode osoby, aby poopowiadały o tym, jak widzą różnorodność. Jak sobie wyobrażają miasto za kilka czy kilkanaście lat. Dlatego zaprosiliśmy do współpracy Młodzieżową Radę Miasta. To właśnie jej członkowie organizują trzy debaty.

Edyta Detz: Na niedzielną inaugurację przygotowaliśmy też grę miejską. W tym celu zmodyfikowałyśmy naszą grę karcianą „Młodzi rządzą”, w której gracze wcielają się w przedstawicieli różnych grup społecznych, by rozwiązać problemy trapiące małe miasteczko. Do tej pory rozgrywki przeprowadzałyśmy w poznańskich i podpoznańskich szkołach na lekcjach wychowawczych i lekcjach edukacji obywatelskiej. A podczas Poznańskiego Tygodnia Różnorodności rozegramy ją na Starym Rynku. Będzie pięć punktów, do których młodzi ludzie będą podchodzić, by rozwiązać problem. Już teraz można się zgłaszać do gry, tworząc pięcioosobowe grupy.

M.J.: Jakie to będą przykładowo zagadnienia?

E.D.: Jedna ze stacji będzie przy Studzience Bamberki. Dzięki temu młodzi ludzie dowiedzą się, jaka jest historia tego miejsca. Skąd ta Bamberka w ogóle się wzięła. W sposób naturalny pojawi się nawiązanie do współczesnych migrantów i problem społeczny, który trzeba będzie rozwiązać. Kolejny punkt będzie przy Cafe Bajka (red. kawiarnia zatrudnia osoby z niepełnosprawnościami) i tam zajmiemy się problemami dotyczącymi osób z niepełnosprawnościami. Skoncentrujemy się na tym, w jaki sposób ci ludzie pracują, jakie bariery napotykają, szukając zatrudnienia. Stary Rynek stanie się więc w niedzielę planszą naszej gry, a charakterystyczne miejsca zostaną wplecione do tej zabawy i posłużą jako punkt wyjścia do dyskusji na temat wyzwań, z którymi mierzymy się w Poznaniu. 

M.J.: Czy Poznaniacy są w ogóle otwarci na tak rozumianą różnorodność?

P.K.: To, co w zasadzie od lat dzieje się w mieście pokazuje, że jesteśmy bardzo otwarci. Mimo że są oczywiście jakieś konflikty, nieporozumienia. Parę tygodni temu na ul. Półwiejskiej miał miejsce incydent z udziałem kobiety i dwóch Ukraińców, który został nagłośniony w mediach.

E.D.: Musimy pamiętać, że mieliśmy bardzo duży napływ Ukraińców. Zdarzają się oczywiście takie sytuacje, o których słyszymy w mediach. Pamiętajmy jednak, że zdecydowana większość czuje się tu dobrze. Mają tu pracę, domy, przyjaciół. Układają tu swoje życie prywatne i zawodowe. Poznań jest więc miastem gościnnym i otwartym.

M.J.: Czyli pojedyncze incydenty nie powinny przysłonić ogólnej otwartości Poznaniaków? Nie powinniśmy dać się zakrzyczeć niewielkiej grupce i pamiętać o własnej otwartości?

P.K.: Byliśmy przyzwyczajeni przez lata do tego, że w Poznaniu i wielu innych miastach Polski mieszkają głównie Polacy. Nagle pojawili się migranci i to nie jedynie studenci z innych krajów, tylko ludzie, którzy po prostu tutaj chcą żyć, mieszkać i zostać pewnie na stałe w dużej mierze. To na początku było i dla mnie szokiem, gdy odkryłam u mnie na Wildzie, jak wiele osób rozmawia w innym języku niż polski.

Każda zmiana budzi obawy. Gdy dzieje się coś niepokojącego, łatwiej jest oskarżyć o to kogoś obcego. To ten obcy z gruntu jest winny. Dlatego podczas Poznańskiego Tygodnia Różnorodności chcemy pokazać, że ten ktoś inny wcale nie musi być groźny i że może wnosić bardzo dużo pozytywnego. Pamiętajmy, że podobnie było z Bambrami, którzy dziś są częścią historii tego miasta. Gdyby nie oni, nie miałby kto wtedy pracować na roli. A kto nam wybudował ratusz? Przecież nie Polak, tylko Włoch. W historii Poznania mnóstwo jest takich historii, które pokazują, że Poznań od zawsze przyjmował ludzi, którzy rozwiązywali przeróżne problemy. Dziś jest podobnie, gdyby nie przybysze z Ukrainy czy Białorusi, mielibyśmy zdecydowanie mniej personelu w szpitalach.

M.J.: Na koniec zapytam jeszcze, dlaczego warto przyjść na Poznański Tydzień Różnorodności?

E.D.: Bo to wydarzenie, które pokazuje, że różnorodność nie jest abstrakcyjnym hasłem, ale czymś, co spotykamy każdego dnia w naszym mieście. Wspólnie możemy tworzyć przestrzeń do rozmowy, poznawania się i wspólnego szukania rozwiązań dla wyzwań, przed którymi staje współczesny Poznań. Zapraszamy wszystkich mieszkańców i mieszkanki, niezależnie od wieku czy doświadczeń. W programie znajdą się debaty, warsztaty, spotkania, gra miejska i wiele okazji do spotkania ludzi oraz przedstawicieli organizacji działających na rzecz otwartego i przyjaznego miasta. Wierzymy, że każdy z nas może być ważnym pionkiem w tej grze o lepszy Poznań. Dlatego zachęcamy do udziału w wydarzeniach Poznańskiego Tygodnia Różnorodności, zadawania pytań, dzielenia się własną perspektywą i odkrywania, jak wiele możemy się od siebie nawzajem nauczyć. 

fot. Poznan.pl

Czytaj także: Fontanna przeszła renowację. Widać różnicę [ZDJĘCIA]

Marek Jerzak
Zdarzyło się coś ważnego? Wyślij zdjęcie, film, pisz na kontakt@wpoznaniu.pl