Dr Julia Wesołowska, kierownik Oddziału Popularyzacji Archiwum Państwowego w Poznaniu, w październiku wyjedzie na dwa miesiące do Melbourne, by wesprzeć miejscowe Muzeum i Archiwum Polonii Australijskiej. Na miejscu będzie się zajmować digitalizacją i porządkowaniem zasobów Wielkopolanina Mariana Szczepanowskiego.
Na drugi koniec świata
Październik zbliża się wielkimi krokami. Dla dr Julii Wesołowskiej oznacza to chwilowe wywrócenie życia do góry nogami. Wszystko za sprawą wyjazdu do Muzeum i Archiwum Polonii Australijskiej w Melbourne, które od 35 lat gromadzi, zabezpiecza i udostępnia materiały archiwalne dotyczące Polonii australijskiej. Dodatkowo zajmuje się wydawaniem publikacji na temat historii polskiej emigracji w Australii.
Wyjazd, który potrwa dwa miesiące, zakończy się tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Na miejscu dr Wesołowska zajmie się porządkowaniem kolekcji Mariana Szczepanowskiego – rodowitego Wielkopolanina, który urodził się w 1916 roku w Krotoszynie.
– Był historykiem, filatelistą i działaczem polonijnym. Zmarł w latach 80. w Australii i pozostawił po sobie kolekcję, którą miejscowi określają jako jedną z najważniejszych i największych. Materiały były wstępnie uporządkowane w 2009 roku. Moim zadaniem będzie podzielenie ich zgodnie ze sztuką tej kolekcji np. na korespondencję osobistą, urzędową, dokumenty prywatne i te wymieniane z urzędami. Wszystko to, czym Szczepanowski zajmował się w Australii i co po sobie zostawił, musi być jasne i logiczne – opowiada dr Julia Wesołowska, kierownik Oddziału Popularyzacji Archiwum Państwowego w Poznaniu.

Szczepanowski był prezesem Polish Historical Society of Australia oraz działaczem Polish Philatelic Society of Australia. Dokumenty, które pozostawił to około 13 metrów bieżących akt, czyli około 75 pudeł.
Dr Wesołowska będzie miała na wszystko dwa miesiące. Na miejscu może się jednak okazać, że ten czas nie wystarczy, bo potrzebne będzie wykonanie innej, dodatkowej pracy. Ze względów wizowych pobyt na pewno się nie wydłuży, ale współpraca nie skończy się wraz z powrotem do Polski.
– Ta współpraca jest instytucjonalnie kontynuowana. To, co znajduje się w archiwach musimy rozdzielić na państwowy i narodowy zasób. Pierwszy to ten, który przechowujemy w granicach naszego kraju, a drugi dotyczy Polski i Polaków, ale jest poza granicami. Ta współpraca nigdy nie wygaśnie, ona może być momentami słabsza, ale się nie kończy – dodaje dr Wesołowska.
Prezent dla australijskiej Polonii
Wyjazd do Melbourne to okazja do podzielenia się zasobami, których tam brakuje, a zgłaszają się po nie Polacy tam mieszkający. Tak jest w przypadku mapy, o którą poprosili pracownicy muzeum.
– Mamy kilka próśb z Australii. Np. żeby przywieźć mapę Polski z okresu II RP. Okazuje się, że tam na miejscu ludzie przychodzą do muzeum, mają w głowie nazwę miejscowości, z której pochodzi ich rodzina, ale nie potrafią jej umiejscowić na mapie. Poproszono mnie, żeby przywieźć coś, na czym będą w stanie pokazać to tym osobom zainteresowanym. A mapa z okresu II RP, bo rzeczywiście w tym czasie migracja do Australii była największa. To są czasem drugie i trzecie pokolenia Polaków, ale już rodowitych Australijczyków, którzy się tym zajmują – wyjaśnia dr Julia Wesołowska.
Polonia w Australii liczy ponad 209 tysięcy osób polskiego pochodzenia. Z tego ponad 45 tysięcy osób urodziło się w Polsce. Jest to największa polska społeczność na południowej półkuli. Tak duża liczba osiedlających się tam Polaków wzięła się przede wszystkim z żołnierzy i uchodźców, którzy po II wojnie światowej nie mieli do czego wracać.
Długoletnie wsparcie
Wyjazd dr Julii Wesołowskiej odbędzie się w ramach programu wsparcia instytucji polonijnych organizowanego przez Archiwa Państwowe. Celem jest wspieranie miejscowych instytucji, zabezpieczenie archiwaliów dokumentujących historię Polonii i wymiana doświadczeń.
Program trwa od blisko 20 lat. Wsparciem objętych jest ponad 20 najważniejszych instytucji polonijnych rozsianych po całym świecie. Pomoc opiera się przede wszystkim na ewidencjonowaniu, opracowywaniu i digitalizacji przechowywanych zbiorów. Dodatkowo specjaliści wymieniają się doświadczeniami, co jest szczególnie ważne przy dbaniu o jak najdłuższe zachowanie dokumentów.
Dla dr Wesołowskiej będzie to kolejny wyjazd w ramach wymiany międzynarodowej. Wcześniej była w Paryżu, gdzie pomagała w Archiwum Misji Katolickiej.
– Zajmowałam się skanowaniem kronik Seminarium Duchownego. To było w drugim roku mojej pracy w archiwum, więc byłam w zupełnie innym miejscu zawodowym. Bardzo ciepło wspominam ten czas, mnóstwo mnie nauczył. To, czego najbardziej potrzeba na takim wyjeździe to samodzielność zawodowa. Tu, na miejscu, wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za coś. A te instytucje polonijne zazwyczaj składają się z kilku osób. Najczęściej to wolontariusze, którzy mają ogromną pasję, ale ograniczone zasoby czasowe. Trzeba się mocno w to angażować – podsumowuje dr Wesołowska.



fot. M. Melanowicz








