W przestrzeni miasta, na placach i dziedzińcach można czasami zobaczyć wystawy. Zdarzają się też koncerty. Jednak spektakle oglądamy najczęściej na widowni teatru. By wyjść ze sztuką do ludzi, poza mury, po raz kolejny w Poznaniu organizowany jest Festiwal Teatrów Podwórkowych „Gra z Teatrem”. O jego idei rozmawiam z organizatorami, Martyną i Pawłem Stachowczykami ze Stowarzyszenia Teatralnego „Gra z Teatrem”.
Marta Maj: 26 sierpnia rusza szósta edycja festiwalu Teatrów Podwórkowych „Gra z Teatrem”. Skąd pomysł na niego?
Martyna Stachowczyk: Festiwal powstał w 2021 r. Powodów jego stworzenia było kilka, ale głównym była chęć upamiętnienia Lecha Raczaka, polskiego reżysera i współzałożyciela Teatru Ósmego Dnia, który pochodził z Poznania i zmarł w 2020 roku. Chcieliśmy stworzyć dla niego żywy pomnik. Drugim powodem, dla którego powstał festiwal, była pandemia. Teatry pozamykano, aktorzy nie mogli grać, a widownia nie mogła przyjść do teatru i obejrzeć spektakli w przyjętych powszechnie warunkach. Żeby pogodzić to ze wszystkimi obostrzeniami, które wówczas obowiązywały, i móc wyjść ze sztuką do ludzi, przyjęliśmy formę teatrów podwórkowych. Przedstawienia odbywały się w ograniczonej, otwartej przestrzeni, z liczbą widzów zgodną z obostrzeniami. Nie prezentowaliśmy wówczas jedynie spektakli z założenia plenerowych, ale też klasyczne przedstawienia pudełkowe, czyli przeniesione z tradycyjnej sceny w plener. Grupy teatralne musiały dostosować się do zastanych warunków.
M.M.: Czym teatr podwórkowy różni się od teatru, który oglądamy na tradycyjnej scenie? Zmienia się tylko miejsce, czy chodzi o coś więcej?
M.S.: Miejsce dyktuje warunki pracy. Wiąże się to ze zmianami technicznymi, mamy okrojone światła, brakuje kulis. Inny jest też układ scena-widownia, bo spektakl nie jest widziany jedynie od frontu, ale z trzech stron, co aktorzy również muszą wziąć pod uwagę. Jednak spektakle, które są grane, są te same, które można obejrzeć na scenie teatru. W tej kwestii nic się nie zmienia. Teatr podwórkowy to po prostu taki, którego można doświadczyć w dowolnej przestrzeni.
M.M.: Gdzie odbywać się będzie tegoroczny festiwal?
M.S.: Przede wszystkim na podwórkach i dziedzińcach poznańskich instytucji, m.in. na dziedzińcu Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej przy ul. Gołębiej czy na dziedzińcu Biblioteki Uniwersyteckiej przy ul. Ratajczaka. Chcieliśmy także wejść w przestrzeń podwórek kamienic, jednak to wiąże się z licznymi zgodami i w związku z tym organizacja była utrudniona. Taka forma, co potwierdzają też widzowie, jest ciekawa, bo pozwala na zobaczenie miejsc w mieście, które na co dzień są niedostępne.
M.M.: Covid się skończył, do teatru można było powrócić, a jednak festiwal pozostał.
Paweł Stachowczyk: Bo podczas festiwalu każdy spektakl to premiera. Jeśli dana sztuka jest grana przez miesiąc, rok, dwa lata na scenie, i nagle jest przeniesiona w przestrzeń otwartą lub półotwartą, staje się premierą. 90 proc. spektakli, które są grane na naszym festiwalu, nigdy wcześniej nie było granych w plenerze. Nagle okazuje się, że to, że brakuje kulis, nie ma świateł puszczonych od góry na rampie, że przelatują nad głowami samoloty, przestaje być problemem.
M.M.: Czy widzowie festiwalu to ta sama publiczność od pierwszej edycji, czy raczej przypadkowe osoby, które korzystają z okazji, żeby spędzić czas w ciekawy sposób?
P.S.: Kiedy startowaliśmy z festiwalem, na jeden spektakl przychodziło 50, czasem 70 osób. Około 30 z nich było na każdym spektaklu. Dziś stałych widzów jest prawie setka, przy 150-170 widzach na jednym przedstawieniu. Publiczność jest więc i stała, i okazjonalna. Nie ma tu reguły, ale widać wzrost w liczbach.
M.M.: W programie są i spektakle dla dzieci, i dla dorosłych, niektóre przeznaczone dla widzów nastoletnich. Jak dobierany jest repertuar festiwalu?
M.S.: Na początku festiwalu wszystkie spektakle były przeznaczone dla widzów dorosłych, pojedyncze powyżej np. 12 roku życia. Jednak ponieważ to mały festiwal i mamy możliwość bezpośredniego kontaktu z publicznością, z rozmów z widzami wyniknęło szybko, że przydałoby się również coś dla dzieci. Poszliśmy więc w tę stronę, czysto z potrzeby widza. Do tej pory były to tylko spektakle, w tym roku po nich będą również prowadzone animacje sensoryczne i warsztaty dla dzieci. Z kolei dla widzów dorosłych po spektaklach odbywać się będzie tzw. Scena Otwarta, czyli możliwość spotkania z aktorami i panel dyskusyjny. Spektakle mają ok. 50 minut, do godziny, bo w przypadku spektakli plenerowych to czas trwania dogodny dla widza.
M.M.: A tak od strony całkiem pragmatycznej. Co w przypadku niepogody?
P.S.: Gramy!
M.S.: Były już takie sytuacje i na różne sposoby je rozwiązywaliśmy. Jednak mimo deszczu staramy się grać. Nie zdarzyło nam się z uwagi na pogodę odwołać spektaklu, choć podczas pierwszej edycji byliśmy już na skraju, bo warunki były wyjątkowo niesprzyjające. Jednak mamy nadzieję, że w tym roku będzie słońce i trzymamy za to kciuki.
M.M.: Wróćmy jeszcze do widzów. Co takiego daje im teatr, czego nie dostaną od ekranu smartfona czy telewizora? Dlaczego ludzie wciąż chcą do niego przychodzić?
P.S.: Teatr daje normalność. Ludzie głęboko wchodzą w życie innych, są zaaferowani tym, co dzieje się w social mediach. Tymczasem teatr to możliwość przeżycia czegoś tu i teraz. Film czy jakikolwiek inny przekaz tego nie da.
M.M.: Czy dzisiaj jest zatem trudniej przyciągnąć widza do teatru?
P.S.: Statystyki pokazują jasno, że ludzi w teatrach ubywa. Na widowni zasiada mniej osób niż dziesięć czy piętnaście lat temu. Trudno stwierdzić, dlaczego tak się dzieje. Z kolei pandemia pokazała, że ludzie chcą wychodzić z domu. Dzięki temu właśnie istnieje nasz festiwal.
M.M.: Jaki spektakl z tegorocznego programu festiwalu szczególnie warto obejrzeć?
P.S.: Każdy spektakl jest u nas nowością, żaden nie był jeszcze grany wcześniej na naszym festiwalu, więc trudno wskazać jeden, który szczególnie mógłby przypaść widzowi do gustu. W tym roku będą u nas i spektakle ruchowe, i lalkowe. Udział w festiwalu jest bezpłatny, więc zainteresowani mogą przyjść nawet na każdy spektakl.
M.M.: Dziękuję za rozmowę.





Czytaj także: Śpiewała na scenach całego świata. Wybitna poznańska sopranistka kończy 90 lat






