Miała zbierać pieniądze na leczenie chorego dziecka. Zamiast tego, po wejściu do domu mieszkanki Adamowa, zabrała z łazienki perfumy. Policjanci szybko namierzyli 33-latkę.
Do zdarzenia doszło 7 sierpnia w Adamowie w powiecie wolsztyńskim. Do drzwi jednej z mieszkanek zapukała młoda kobieta, która prosiła o drobną wpłatę na leczenie małego chłopca. Jak przekazała policja, miała przy sobie identyfikator oraz upoważnienie stowarzyszenia charytatywnego.
Mieszkanka powiedziała, że nie ma w domu pieniędzy i nie może wesprzeć zbiórki. Na tym wizyta mogła się zakończyć, jednak kobieta chwilę później poprosiła o możliwość skorzystania z toalety. Gospodyni zgodziła się ją wpuścić. Kiedy nieznajoma wyszła, okazało się, że z szafki w łazience zniknęły perfumy.
Po pewnym czasie mieszkanka zauważyła kobietę przechodzącą w pobliżu domu. Doszło między nimi do awantury, po której właścicielka odzyskała swoją własność. O całej sytuacji poinformowano policję.
Funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania podejrzanej. Niedługo później patrol zatrzymał ją na terenie Adamowa. Okazało się, że to 33-letnia mieszkanka Wrocławia.
Początkowo kobieta nie przyznawała się do kradzieży i twierdziła, że nie ma przy sobie żadnych perfum. Po kilku minutach zmieniła jednak wersję i przyznała, że zabrała cudzą rzecz. Flakon był już wtedy w rękach właścicielki. Policjanci potraktowali sprawę jako kradzież. 33-latka została ukarana mandatem w wysokości 500 złotych.
Policja ostrzega przed wpuszczaniem obcych
Policjanci przypominają, że nawet jeśli osoba pojawiająca się pod drzwiami przedstawia się jako wolontariusz i pokazuje identyfikator, nie oznacza to, że musimy wpuszczać ją do mieszkania.



