W piątek, 3 lipca, do biura firmy ProLegalization, działającej w budynku Uniwersytetu Ekonomicznego zapukało dwóch mężczyzn. Chcieli zapytać o niską cenę wynajmu i dowiedzieć się, czy pracownica biura popiera Stepana Banderę. Zajściem, ze względu na znamiona mowy nienawiści, zainteresowali się politycy, którzy sprzeciwiają się takiemu zachowaniu. Sprawą zajmuje się również policja.
Nagranie z zajścia obiegło social media. Opublikował je Przemysław Grzegorek z partii KORWiN. Oprócz niego Uniwersytet Ekonomiczny odwiedziły też dwie inne osoby. W jednym z biur uniwersytetu pytali jego pracownicę o ceny wynajmu, zarzucając, że 1200 zł za wynajem pomieszczenia w centrum Poznania to wyjątkowo niska cena. Drugą wizytę złożyli w samym biurze firmy ProLegalization, zajmującej się legalizacją pobytu cudzoziemców w Polsce. Tam pytali o to, w jaki sposób sprawdzane są osoby, którym pomaga firma. Wprost padły pytania, dlaczego, skoro pracownica biura sama nie jest Polką, miesza w Polsce strukturę etniczną. Dodawali, że Ukraina jest obecnie wrogo nastawiona do Polski i chcą wiedzieć, czy pracownica wspomnianego biura również ma taki stosunek do Polaków. Swoje wątpliwości motywowali tym, że Wołodymyr Zełenski zdecydował się nadać jednostce wojskowej imię „Bohaterów UPA”. Dopytywali też o niską cenę wynajmu pomieszczenia.
Kobieta odpowiadała mężczyznom ze spokojem.
– W żaden sposób nie popieram Stepana Bandery – odpierała zarzuty.

Sprawa budzi emocje
Przemysław Grzegorek sam wysłał materiały z wizyty na Uniwersytecie Ekonomicznym do mediów. Sprawą zainteresowało się m.in. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jego rzeczniczka Karolina Gałecka odniosła się na platformie X do zajścia:
– W odniesieniu do sytuacji w Poznaniu informujemy, że policja prowadzi intensywne czynności w tej sprawie i pozostaje w kontakcie z prokuraturą. Stanowczo podkreślamy, że nie ma przyzwolenia na hejt, mowę nienawiści ani zachowania motywowane narodowościowo. Każdy człowiek bez względu na narodowość, pochodzenie czy religie zasługuje na szacunek i równe traktowanie – napisała.
Interwencję w sprawie zapowiedziała również posłanka Joanna Scheuring-Wielgus:
– Dlaczego ochrona nie zareagowała? Dlaczego nie zapewniono kobiecie bezpieczeństwa? I co zamierzają zrobić władze uczelni, aby podobne sytuacje nie powtórzyły się w przyszłości? – pyta w mediach społecznościowych.
Kobieta, z którą rozmawiali mężczyźni, postanowiła nie zostawiać sprawy bezczynnie. We wtorek, 7 lipca, udała się na policję.
– We wtorek późnym popołudniem kobieta była na policji. Złożyła zawiadomienie. Teraz policja zajmuje się sprawą – mówi nam Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji.
AKTUALIZACJA, GODZ. 16:30: – W związku z incydentem na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu policjanci zatrzymali dwie osoby.
We wtorek do Komisariatu Policji Poznań Stare Miasto zgłosiła się kobieta, obywatelka Ukrainy. Złożyła zawiadomienie, że 3 lipca na terenie uniwersytetu, gdzie wynajmuje biuro do prowadzenia działalności gospodarczej, kilka osób ją zniesławiło. Nagranie z tego incydentu trafiło do internetu i wywołało falę hejtu.
Policjanci, którzy zajęli się sprawą zabezpieczyli nagranie krążące w sieci internetowej. Zabezpieczyli materiały procesowe i zidentyfikowali osoby biorące udział w tym wydarzeniu. Wspólnie z prokuratorami z Prokuratury Rejonowej Poznań Stare Miasto zostały przeprowadzone analizy zachowania zarejestrowanych na nagraniu osób pod kątem prawno-karnym.
Sprawa jest prowadzona w zakresie pomówienia oraz opublikowania nagrania, które mogło poniżyć pokrzywdzoną w oczach opinii publicznej, a także narazić na utratę zaufania potrzebnego dla rodzaju prowadzonej działalności gospodarczej (art. 212 kk).
W trakcie postępowania przygotowawczego będzie także prowadzona analiza zachowania innych osób w trakcie tego incydentu. Obu podejrzanym grożą kary grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku – informuje mł. insp. Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji.


fot. wielkopolska policja
Czytaj także: Barbara Nowacka do młodzieży w Poznaniu: „Karol Nawrocki nie wysłuchał głosu młodych”






