W Sądzie Okręgowym w Poznaniu rozpoczął się proces mężczyzny, który w maju zeszłego roku zamordował swoją żonę w Koziegłowach. Najpierw miał ją oblać żrącą substancja, po czym kilkukrotnie ugodzić nożem, gdy ta wychodziła nad ranem do pracy. W trakcie rozprawy mężczyzna odmówił składania wyjaśnień, mimo że wcześniej przyznał się do zarzucanych mu czynów.
Zmiana zdania linią obrony?
Oskarżonym w sprawie jest Roman R., Ukrainiec urodzony we Lwowie. Do Polski przyjechał kilka lat temu z żoną. Pracowali w jednej firmie, mieszkali we wspólnym domu w podpoznańskich Koziegłowach. Nad partnerką miał się przez kilka lat znęcać psychicznie i fizycznie. Kobieta zgłosiła to na policję. Byli w separacji, a między nimi toczył się spór o mieszkanie, które miało być motywem zbrodni.
Mężczyzna był wcześniej karany. W czwartek zasiadł na ławie oskarżonych i odpowie za morderstwo, do którego przyznał się po zatrzymaniu. Po rozpoczęciu rozprawy zmienił jednak zdanie i uznał, że odmawia składania wyjaśnień.
– Przyznaję się do popełnienia tego czynu. W tej chwili odmawiam składania wyjaśnień. Chce to wszystko udowodnić. Podkreślam, że to wszystko nie było związane z mieszkaniem – mówił oskarżony.
Po odczytaniu wyjaśnień złożonych po zatrzymaniu, Roman R. powiedział, że nie podtrzymuje tamtych zeznań, ponieważ „w tamtym czasie nie spał dwie doby”. Powiedział również, że nie będzie odpowiadał na pytania oraz „na razie przyznawał się do winy”. Prokuraturze zarzucił podrabianie zeznań.
– Mój klient nie przyznaje się i odmawia składania wyjaśnień, w związku z czym ja nie powiem nawet dwóch zdań – przekazał Jędrzej Kubera, adwokat oskarżonego.
W trakcie śledztwa prokuratura zgromadziła szeroki materiał dowodowy, którego głównym elementem jest nagranie rozmowy z dyspozytorem numeru alarmowego. Wtedy oskarżony przyznał się do zabójstwa.
– Oskarżonemu zarzucono zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oraz w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. W ocenie prokuratury dzisiejsze wyjaśnienia oskarżonego są wyłącznie linia jego obrony mające na celu ograniczenie odpowiedzialności – powiedziała Kinga Kobierska, prokurator Prokuratury Rejonowej w Poznaniu.
Na wstępie prokuratura podkreśliła, że mężczyzna nie stosował się do wcześniejszego zakazu sądu dot. zbliżania się do pokrzywdzonej. Roman R. od dania zatrzymania przebywa w areszcie śledczym.









W Sądzie Okręgowym w Poznaniu rozpoczęła się rozprawa Romana R. oskarżonego o zabójstwo żony/Fot. wPoznaniu.pl
Zabił i się pochwalił
Do zdarzenia doszło 5 maja 2025 roku w Koziegłowach. To wtedy Roman R. miał zaatakować swoją żonę, która wyszła z domu do pracy. Przed blokiem oblał jej twarz i szyję żrącą substancją, po czym wbił w jej plecy nóż.
Płyn, którym oblano kobietę był środkiem do udrażniania rur. Kiedy próbowała się bronić i skuliła z bólu, oskarżony dwukrotnie przeciągnął nożem po szyi pokrzywdzonej. Kobieta zmarła na miejscu.
Po zdarzeniu Roman R. zrobił zdjęcie nieżyjącej już pokrzywdzonej i wysłał je do swej matki i syna. Zadzwonił na służby i zgłosił co zrobił. Był trzeźwy i nie wykryto w jego organizmie żadnych substancji odurzających.
Miał sądowy zakaz zbliżania
Zgodnie z prawomocnym wyrokiem sądu, mężczyzna miał zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną w jakikolwiek sposób. Musiał też opuścić mieszkanie, w którym wspólnie przebywali. Wszystko było związane z wyrokiem dotyczącym znęcania się fizycznego i psychicznego.
Do dnia zdarzenia mężczyzna stosował się do wyroku. Impulsem do zabójstwa miało być to, że nie radzi sobie z sytuacją, która była między nim a żoną oraz to, że kobieta jest samodzielna finansowo.
Po zatrzymaniu mężczyzna przyznał się do winy. Szczegółowo opowiedział policjantom, jak przygotowywał się do zabójstwa .




