Przez jednego z pasażerów i zostawiony przez niego bagaż, trzeba było ewakuować terminal. Ucierpieli inni pasażerowie.
11 czerwca po południu, jeden z pasażerów zostawił swoje dwie walizki bez opieki i poszedł do restauracji. Ze względu na procedury bezpieczeństwa, pozostawiony bagaż na lotnisku jest traktowany jako niebezpieczeństwo. Dlatego gdy służby zauważyły leżące torby bez opieki, zaczęły szukać ich właściciela.
– Właściciela szukano przez kilka minut, ale nigdzie go nie znaleziono – informuje Marcin Wesołek, rzecznik prasowy lotniska Poznań-Ławica.
Lotniskowe służby zarządziły ewakuację znacznej części terminala lotniczego. Z obiektu musiała wyjść duża grupa ludzi.
– Cała akcja trwała około 45 minut. Od 16:30 do 17:15. Po czasie znaleźliśmy właściciela walizek – był nim obywatel kraju z Ameryki Południowej, który bardzo oddalił się od swoich bagażu, żeby sobie coś zjeść – tłumaczy Marcin Wesołek.
Po sprawdzeniu walizek okazało się, że nie stanowią one zagrożenia. Pasażerowie mogli bezpiecznie wrócić na lotnisko. Jednak akcja zajęła tyle czasu, że część z nich nie zdążyła na swoje odloty i dwa samoloty odleciały bez pasażerów. Dotyczyło to lotów do Zadaru i Kopenhagi. W terminalu zostało około 10 osób.


