Jarosław Sosnowski od ponad dwóch dekad odbywa karę 25 lat więzienia za gwałt i zabójstwo 26-letniej Małgorzaty W. Mężczyzna od początku utrzymuje, że jest niewinny. W sprawie pojawia się wiele wątpliwości. 8 kwietnia sąd penitencjarny podjął decyzję, że Sosnowski może przedterminowo opuścić więzienia.
O sprawie na swoich mediach społecznościowych poinformował senator Grzegorz Fedorowicz, który zaangażował się w sprawę uwolnienia Sosnowskiego z więzienia.
– „Jest sukces, jest WOLNOŚĆ!!!! na którą chwilę będzie trzeba poczekać. Przed chwilą Jarek Sosnowski usłyszał postanowienie Sądu Penitencjarnego o udzieleniu mu warunkowego przedterminowego zwolnienia z reszty kary pozbawienia wolności. Prokurator zapowiedział jednak wniesienie zażalenia na tę decyzję. Jeżeli to się stanie musimy czekać na decyzję Sądu Apelacyjnego” – napisał na swoim profilu na Facebooku senator Fedorowicz.
Jarosław Sosnowski pochodzi z niewielkiej miejscowości w rejonie Konina. Ponad połowę swojego życia spędził w zakładzie karnym, odbywając wyrok 25 lat więzienia za gwałt i zabójstwo 26-letniej Małgorzaty W. Mężczyzna od początku nie przyznaje się do popełnienia zbrodni i od lat stara się doprowadzić do ponownego rozpatrzenia swojej sprawy.
Do tragicznych wydarzeń doszło w listopadzie 2004 roku. Sosnowski przebywał wówczas w popularnym klubie dyskotekowym, gdzie bawiło się kilkaset osób. Według ustaleń spędzał tam czas ze znajomymi, a w pewnym momencie wyszedł z lokalu w towarzystwie kobiety poznanej tego samego wieczoru. Z dokumentów sprawy wynika jednak, że w tym czasie ofiara przestępstwa nie żyła.
Ciało 26-letniej kobiety odnaleziono następnego dnia w pobliskim zagajniku niedaleko klubu. Ofiara była częściowo rozebrana i miała liczne obrażenia. Na śniegu widoczne były wyraźne ślady obuwia. W trakcie oględzin nie zabezpieczono jednak żadnych biologicznych, ani kryminalistycznych śladów, które bezpośrednio łączyłyby Jarosława Sosnowskiego z miejscem zdarzenia. Nie odnaleziono jego DNA, odcisków palców, ani śladów zapachowych.
W toku śledztwa pojawiły się również zeznania świadków, które miały wskazywać na kontakt Sosnowskiego z ofiarą w noc zdarzenia. Po latach jeden z nich – podczas materiału wyemitowanego w programie „Państwo” w Państwie Telewizji Polsat , którego redakcja zajęła się sprawą – przyznał jednak, że nie jest pewny wcześniejszych ustaleń dotyczących tego, czy widział oboje opuszczających klub razem. Dziennikarzowi programu przyznał się, że nie umie zbyt dobrze czytać więc podpisał to, co dali mu policjanci. Wątpliwości wzbudziły także inne elementy materiału dowodowego, w tym kwestia numerka z szatni, który miał należeć do ofiary, a który według jednego z pracowników odebrał Sosnowski. Na tym przedmiocie nie zabezpieczono jednak jego odcisków palców.
Mężczyzna został zatrzymany kilka godzin po odnalezieniu ciała. Przesłuchania trwały przez kilka dni. W tym czasie doszło do przyznania się do winy, jednak – jak twierdzi skazany – nastąpiło to po intensywnych i brutalnych działaniach ze strony przesłuchujących go policjantów. Zdjęcia wykonane po przesłuchaniach wskazywały na obecność licznych obrażeń na jego ciele. Sprawa ewentualnego przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy nie została jednak rozstrzygnięta, ponieważ uległa przedawnieniu.
Kolejne wątpliwości pojawiły się podczas wizji lokalnej. Początkowo Sosnowski wskazał inne miejsce niż to, w którym faktycznie odnaleziono ciało kobiety. Dopiero później czynności zostały przeniesione w głąb zagajnika. Wątpliwości budzi również zgodność jego zeznań z wynikami sekcji zwłok. Według relacji zawartej w materiałach śledztwa miał on doprowadzić do śmierci poprzez ucisk na klatkę piersiową, podczas gdy sekcja wykazała, że przyczyną zgonu był ucisk dłoni na szyję.
Dodatkowo na bieliźnie ofiary znaleziono włosy należące do niezidentyfikowanej osoby, które nie zostały powiązane z Sosnowskim.
Mimo pojawiających się wątpliwości w marcu 2005 roku sąd skazał mężczyznę na 25 lat pozbawienia wolności. Wyrok został utrzymany rok później przez sąd apelacyjny. Od tego czasu Sosnowski konsekwentnie utrzymuje, że nie popełnił zarzucanego mu przestępstwa.
Po latach sprawa ponownie trafiła do instytucji państwowych. Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Sądu Najwyższego wniosek o kasację wyroku. Wniosek ma zostać rozpatrzony w najbliższym czasie. Zdaniem osób zaangażowanych w sprawę istnieją podstawy do ponownego przeanalizowania materiału dowodowego oraz przebiegu śledztwa.
Czytaj także: Świąteczny weekend spędzili dewastując ściany. Przyłapała ich kamera






