Od środy ceny paliw na stacjach benzynowych znów poszybowały w górę. Nie jest to wielki wzrost. Jednak klienci muszą się liczyć z tym, że zapłacą o około 5 gr więcej na litrze niż we wtorek. Benzyna 95 kosztuje 6,21 zł a olej napędowy 7,66 zł.
Ceny paliw w środę
Nowe przepisy wprowadzone przez rząd pozwalają resortowi energii na ustalanie cen maksymalnych paliw. Te są wyliczane na podstawie konkretnej reguły. Cena maksymalna jest ustalana według ceny hurtowej paliwa i powiększana o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedaży i podatek VAT.
Informację o tym, jakie ceny będą obowiązywały danego dnia, będą publikowane codziennie w obwieszczeniach. Co ważne, właściciele stacji muszą się dostosować i nie mogą przekraczać ustalonych kwot.
W środę za litr benzyny 95 trzeba zapłacić 6,21 zł, za 98 – 6,81 zł, natomiast olej napędowy – 7,66 zł.



Fot. wPoznaniu.pl
Taniej nie dla wszystkich
Zgodnie z przepisami, które weszły w życie w niedzielę, ministerstwo energii ma narzędzia do kontrolowania rynku. Wprowadzenie przez rząd pakietu „Ceny Paliwa Niżej” ma odciążyć portfele Polaków. Wprowadzane limity cenowe są jasne i właściciele stacji paliw nie mogą ich przekraczać. Jednak to, co wspiera kierowców, nie przekłada się tak samo na przedsiębiorców.
Wprowadzenie nowych przepisów obejmuje obniżkę VAT do 8% (z 23%) i obniżkę akcyzy. W przypadku benzyn do 1239 zł za 1000 litrów, a dla diesla do 880 zł. I tu zaczynają się schody. Przeciętny Kowalski, tankując do pełna ucieszy się, ponieważ finalna kwota na paragonie będzie niższa niż jeszcze kilka dni temu. Jednak w przypadku firm, szczególnie tych transportowych, nie wygląda to tak dobrze.
Weźmy na przykład firmę, która wykorzystuje samochód jedynie do działalności gospodarczej. Przy miesięcznym wydatku 1000 zł netto za paliwo, przy stawce VAT 23% zapłaci brutto 1230 zł i odliczy z tego 230 zł VAT-u. Po rządowej obniżce do 8%, te kwoty spadną. Płacąc brutto 1080 zł, przedsiębiorca odliczy tylko 80 zł VAT-u. Dla właścicieli firm liczy się przede wszystkim cena netto, a ta warunkowana jest przez akcyzę. I zgodnie z wyżej podanymi wyliczeniami, na tym przykładzie, właściciel zapłaci około 50 zł mniej (czyli zamiast 1000 zł poniesie koszt 950 zł).
Oberwą klienci?
Biorąc pod uwagę to, że przedsiębiorcy wcale tak mocno nie odczują obniżek cen paliw, można spodziewać się tego, że odpowiedzialność za to poniosą klienci. Wysokie koszty pośrednie produkcji mogą przełożyć się na podniesienie cen produktów. Jednak zdaniem prof. Jacka Trębeckiego z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, nie powinno mieć to wpływu.
– Przedsiębiorcy kupują (paliwo) w ilościach hurtowych, planując naprzód logistykę. W stosunku do kosztów, planują poziom cen. Jeśli w długim terminie na globalnych i krajowych rynkach będą wysokie ceny paliw, to nieuchronnie przeniesie się to na poziom cen i inflację. A jednorazowe zmiany mają wpływ, ale na indywidualnych nabywców i ich nastroje przedświąteczne. Nie na makroekonomiczną sytuację w kraju – podkreśla.
Zdaniem prof. Trębeckiego, w okresie świątecznym ceny na półkach sklepowych mogą być wyższe, jednak będzie to wynikiem celowego działania producentów.
– Nawet jeśli zapłacimy więcej, to nie przez wyższą lub niższą cenę paliwa. Niejeden producent będzie chciał w tym szczycie zarobić – dodaje prof. Trębecki.
Wahania cen paliw i obniżony VAT znaczenie będą miały przede wszystkim dla mniejszych przedsiębiorców. Tych, którzy nie planują zakupów paliwowych na dłuższą metę.
Kontrole i kary
Właściciele stacji benzynowych, którzy nie stosują się do przepisów, otrzymają sankcję. Krajowa Administracja Skarbowa sprawdza czy limity są przestrzegane. Kara za sprzedaż paliwa powyżej ogłoszonej ceny maksymalnej wynosi do 1 mln zł.
Premier rządu Donald Tusk zapowiedział również, że w sytuacji, kiedy koncerny paliwowe zaczną mieć nadmierne zyski, rozważona zostanie opcja wprowadzenia tzw. windfall tax, czyli podatku od nadmiarowych zysków.




