Skrajnie wychudzonego psa odebrali z jednego z mieszkań inspektorzy Wielkopolskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Zwierzę było w tak złym stanie, że, jak relacjonują działacze, na pierwszy rzut oka trudno było uwierzyć, że jeszcze żyje.
Z informacji przekazanych przez inspektorat wynika, że pies był skrajnie zagłodzony. Pod skórą wyraźnie było widać wszystkie żebra, a jego organizm był bardzo osłabiony. Według relacji inspektorów zwierzę znajdowało się w mieszkaniu, gdzie przebywał jego właściciel. Pies miał być zamknięty w kenelu i przez długi czas nie otrzymywać odpowiedniej ilości jedzenia.
– Najtrudniejsze w tej sprawie jest to, że pies nie błąkał się gdzieś sam. Był w mieszkaniu, w miejscu, gdzie ktoś normalnie funkcjonował, jadł i gotował – relacjonują działacze organizacji.


Problem z miejscem w schronisku
Po ujawnieniu sprawy inspektorzy zgłosili sytuację do gminy, jednak, jak informują, pojawił się problem z miejscem dla psa. Według organizacji w schronisku miało nie być wolnych miejsc, a gmina nie zdecydowała się pokryć kosztów umieszczenia zwierzęcia w hotelu dla psów. Ostatecznie inspektorzy zdecydowali się zabrać psa pod swoją opiekę.
– Nie potrafiliśmy zostawić go tam, żeby umierał z głodu – podkreślają.
Rozpoczęła się walka o jego zdrowie
Pies otrzymał imię Chudini. Obecnie znajduje się pod opieką inspektorów i stopniowo dochodzi do siebie. Ze względu na jego stan jedzenie musi być podawane w bardzo małych porcjach, aby organizm był w stanie je przyjąć. Przed zwierzęciem również szczegółowe badania weterynaryjne, w tym badania krwi i diagnostyka obrazowa, które mają pokazać, jak bardzo organizm został wyniszczony przez długotrwały głód.
Działacze zapowiadają, że pies będzie potrzebował leczenia, odpowiedniej diety oraz bezpiecznego miejsca, w którym będzie mógł wrócić do zdrowia. Organizacja prowadzi zbiórkę na pokrycie kosztów jego leczenia i opieki.






