Sprawa Łukasza Sz., skazanego za brutalne znęcanie się nad zwierzęciem oraz inne przestępstwa, zakończyła się surowym wyrokiem. Sąd wymierzył mu siedem lat więzienia, czyli więcej, niż żądała prokuratura. Orzeczono także wysokie odszkodowania oraz wieloletni zakaz posiadania zwierząt.
W uzasadnieniu wyroku sędzia podkreślił, że skazany Łukasz Sz. jest osobą głęboko zdemoralizowaną, a jego zachowania nie da się niczym uzasadnić ani usprawiedliwić. Sędzia wydał wyrok wyższy, niż domagała się tego prokuratura. Oskarżyciel chciał dla Łukasza Sz. sześciu lat więzienia. Ostatecznie sędzia orzekł karę łączną siedmiu lat pozbawienia wolności.
Skazany w Sądzie Okręgowym w Poznaniu Łukasz Sz. stał się znany jako „gwałciciel strusia”. Mężczyzna, który skatował zwierzę, usłyszał wyrok. Zasądzona kara jest nie tylko jedną z najbardziej surowych w przypadku znęcania się nad zwierzętami, ale również wyższa niż ta, której oczekiwała prokuratura.
Ta wnioskowała o sześć lat pozbawienia wolności. Za poszczególne czyny sąd wymierzył kary w sumie na ponad 13 lat pozbawienia wolności, jednak wyrok łączny, który obowiązuje skazanego, to siedem lat za kratkami. Na poczet kary zaliczono czas, który Łukasz Sz. spędził już w areszcie. Oprócz tego skazany ma również zakaz posiadania i opieki nad zwierzętami na okres 15 lat. Sędzia zaznaczył, że oczywiste jest, iż powinien być on maksymalnie długi, dlatego zdecydował się na skorzystanie z najdłuższego okresu, który dopuszcza prawo.
W ramach rekompensaty właścicielowi strusia Łukasz Sz. jest zobowiązany przekazać 20 tysięcy złotych. Pięć tysięcy złotych trafi natomiast do poznańskiego schroniska dla zwierząt, a dwa tysiące na rzecz walki z narkotykami.
Reakcje i możliwa apelacja
Skazany musi odpowiedzieć również za inne czyny, czyli między innymi podpalenie. Poszkodowany gospodarz ma otrzymać kilkanaście tysięcy złotych odszkodowania. Łącznie zasądzona suma kosztów, jakie poniesie Łukasz Sz., to ponad 70 tysięcy złotych.
Z decyzji sędziego zadowolenia nie kryła mecenas Katarzyna Topczewska. Znana z reprezentowania przed sądem właścicieli pokrzywdzonych zwierząt prawniczka oceniła, że wyrok jest surowy, ale sprawiedliwy. Szczególnie cieszy ją sam cząstkowy wymiar kary więzienia za znęcanie się nad strusiem. Jak podkreśla, dotychczas nie słyszała, żeby sędzia zdecydował się na karę czterech lat więzienia za podobny czyn.
Apelację od wyroku rozważy natomiast prokuratura. Jak podkreśla Beata Kawczyńska, jej przełożeni szczegółowo ocenią wyrok i podejmą decyzję, czy będą się od niego odwoływać. Zdaniem prokurator wyrok jest zbieżny z ustaleniami śledczych.
Decyzja o odwołaniu się od wyroku sądu przysługuje również Łukaszowi Sz. Skazanego nie było dzisiaj w sądzie. Jego obrońca zaznaczył, że jeśli będzie składał apelację, to skupi się na tym, że sędzia nie wziął pod uwagę okoliczności, które mogłyby złagodzić wyrok, jak chociażby przyznanie się do winy, wyrażenie skruchy czy przeprosiny. Mógłby też podnieść argument, że wydający wyrok sędzia jest uznawany za tak zwanego „neosędziego”. Wyroki wydawane przez tę grupę są podważane przez sądy apelacyjne.
Na razie Łukasz Sz. został objęty aresztem. Jeśli żadna ze stron nie wniesie apelacji to wyrok się uprawomocni. Wówczas mężczyznę czeka odsiadka.




fot. M. Melanowicz / wpozaniu.pl
Czytaj także: Zakatował go. Jest wyrok na oprawcę strusia Zenka




