Po czterech miesiącach radna Ewa Jemielity wraca do sprawy poznańskiego zoo. Tym razem informuje o niepokojących doniesieniach o odkręcaniu śrub w kołach pojazdów. Ponownie atakuje również kierownictwo i zarzuca mu niekompetencję.
Pracownicy zoo zostali poproszeni, by zwracali uwagę na stan techniczny swoich pojazdów. Chodzi o śruby w kołach, które miałyby być odkręcane przez nieznanych sprawców. Dyrekcja ogrodu zoologicznego miała rozesłać w tej sprawie maila. Sytuacja oburza radną Ewę Jemielity z PiS. Polityk zaznacza, że na terenie miejskiego ogrodu zoologicznego dochodzi do niebezpiecznych sytuacji, które mogą zagrażać pracownikom oraz gościom.
– Ja nie znam szczegółów. To, co wiem, wydaje mi się, że raczej powinnam powiedzieć w prokuraturze, ale jak państwo wiedzą prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawach zgłoszonych przeze mnie – przekazuje radna Ewa Jemielity.
Polityk przyznała również, że nie widziała ani nagrań monitoringu, ani maila dyrekcji do pracowników. Nie wie też, czy służby zajmują się sprawą, chociaż jako radna mogłaby skierować do policji takie zapytanie. Domaga się natomiast, żeby Urząd Miasta skontrolował działanie zoo i rozwiązał nieprawidłowości, które jej zdaniem się w nim pojawiają.
– Nie wiem, na jakim etapie jest ewentualne śledztwo policji w tej sprawie. Przecież nie zadzwonię na policję i nie zapytam, co do tej pory zostało odkryte. Uważam jednak, że powinniśmy wszyscy zadbać o to, aby osoby sprawujące nadzór nad tą jednostką wreszcie wzięły się do pracy, bo jak na razie widać, że nie robią niczego – dodaje radna.
O sprawie rozmawialiśmy z kierownikiem Nowego Zoo. Remigiusz Koziński potwierdził, że sytuacje odkręcenia śrub przy kołach samochodów miały miejsce i zostały zgłoszone do prokuratury. Trwa śledztwo, więc nie mógł przekazać więcej szczegółów. Zaznaczył jednak, że on i inni pracownicy zoo „zajmują się pracą, a nie tym, co myśli sobie pani radna”.
Poznańscy politycy PiS walczą o kontrole w zoo
Ewie Jemielity wtórował poseł PiS Bartłomiej Wróblewski. Zdaniem parlamentarzysty, mimo zmiany na stanowisku dyrektora w poznańskim zoo, wciąż występują problemy wymagające rozwiązania. Wśród zarzutów posła pojawiło się między innymi złe traktowanie zwierząt oraz mobbing wobec pracowników. Zdaniem Wróblewskiego to ogólna tendencja w miejskich jednostkach.
– Widzimy podobne problemy w innych obszarach funkcjonowania miasta: w niekończących się korkach, źle zorganizowanych remontach, trwających miesiącami i latami opóźnieniach. Widzimy to także w historii ciągnącej się od dwóch lat sprawy korupcji w ZDM, która dopiero w ostatnich tygodniach nabrała przyspieszenia. Jeśli chodzi o ogród zoologiczny, te nieprawidłowości i wątpliwości są jeszcze dłuższe – wylicza Wróblewski.
Ewa Jemielity jest zaangażowana w rozliczanie poznańskiego zoo od dłuższego czasu. Jak się jednak okazuje, nie zawsze opiera się na potwierdzonych informacjach. W zeszłym roku radna zarzucała dyrektorowi Przyłuckiemu błędy dotyczące systemu przechowywania siana i karmienia nim zwierząt, powołując się na artykuł na ten temat. Później okazało się, że podpisane pod tekstem autorki nie przyznały się do jego napisania.
– Też pozwoliłam sobie wysłać do tych rzekomych autorów zapytanie. Do dziś nie otrzymałam odpowiedzi. Każdy wątek sprawdzam. Jeśli autorzy nie byli wtedy właściwie podani, mogę tylko przeprosić. Mogę jednak pokazać kilkadziesiąt innych artykułów, które potwierdzają to samo co tamten – przekonuje Ewa Jemielity.
Czytaj także: Wielkopolanka rozłamała Polskę 2050. Założy swoją partię





