Przez cztery miesiące robiła zakupy, płacąc zaledwie ułamek realnej ceny. Wykorzystywała do tego specjalny kod serwisowy i manipulowała wagą produktów przy kasie. Sprawa zakończyła się po 59 takich transakcjach.
Oszustwo w sklepie w Śremie. „Patent” na tańsze zakupy
Mieszkanka powiatu śremskiego przez kilka miesięcy wykorzystywała lukę w systemie kasowym jednego z popularnych dyskontów. Jak ustalili śledczy, kobieta pierwsze „lewe” zakupy zrobiła w maju zeszłego roku. Oszustka zdobyła kod serwisowy przeznaczony wyłącznie dla obsługi. Podczas zakupów podchodziła do kasy samoobsługowej z pełnym koszykiem. Wpisanie specjalnego kodu powodowało obniżenie wskazanej masy towaru, a tym samym znaczne zmniejszenie kwoty do zapłaty. W praktyce oznaczało to, że zamiast rachunku opiewającego na kilkadziesiąt czy kilkaset złotych, płaciła symboliczne kwoty – jak za najtańsze artykuły.
59 oszustw i prawie 5200 zł strat
Z ustaleń śledczych wynika, że kobieta działała w ten sposób od 22 maja do 26 września ubiegłego roku. W tym czasie dokonała łącznie 59 nieuczciwych transakcji. Straty sklepu oszacowano na blisko 5200 złotych.
– Prawdopodobnie sądziła, że w tłumie klientów pozostaje anonimowa. Nie wzięła jednak pod uwagę tego, że systemy monitoringu i analizy transakcji rejestrują każdy ruch. Skrupulatna praca policjantów pozwoliła na skompletowanie twardego materiału dowodowego – informuje D. Kostrzewa ze śremskiej policji.
Kobieta podczas przesłuchania przyznała się do winy. Usłyszała zarzuty oszustwa. Grozi jej kara do 8 lat więzienia.





